niedziela, 17 czerwca 2012

Ulubieńcy #1


Witam Was kochane znów po długiej przerwie :)


Czas leci jak szalony! Chciałam powrócić do regularnych postów a tutaj znowu co chwila coś wyskoczy i dzień kurczy się do rozmiarów minimum. Też tak macie że 24h to zbyt mało na dobę? Eh.. Jednak nadchodzą upragnione wakacje, pogoda jak najbardziej letnia więc i czasu i chęci myślę, że będzie sporo ;) 
Dziś trochę o paru (zdenkowanych i nie tylko) ulubieńcach ostatnich miesięcy, po których namiętnie sięgałam i jeszcze sięgać na pewno będę. Coby nie przedłużać przechodzę do konkretów.






W dziale pielęgnacji znalazły się trzy produkty na które chciałabym zwrócić Waszą uwagę, ponieważ u mnie sprawdziły się rewelacyjnie i naprawdę działają!



Odżywka nadająca objętość - Loreal seria Elseve volume Collagene.

Pięknie pachnie! Sprawia, że moje cienkie włosy naprawdę stają się puszyste, miękkie i gdy przeczesuję je palcami czuję jakby było ich faktycznie więcej. Miałam kiedyś szampon z tej serii i też był genialny o czym już wam kiedyś pisałam. Muszę koniecznie wypróbować jeszcze spray bo jak na razie tylko po tych produktach widzę różnicę w objętości moich włosów. Polecam serdecznie wypróbować jeżeli macie włosy cienkie i takie.. oklapłe jak ja ;D 
Kosz to około 10-15 zł zależnie od sklepu, w Rossmannie często są na promocji.


Serum antycellulitowe Eveline Cosmetics do skóry wrażliwej i skłonnej do alergii.


 Serum jest GENIALNE pod względem ujędrnienia skóry. Używałam go przez miesiąc dzień w dzień wieczorem po ćwiczeniach (oczywiście po prysznicu :P) i efekty były rewelacyjne. Skóra na udach i pośladkach była mocno napięta, gładka i elastyczna. Dodam że przy okazji zgubiłam w obwodzie ud 3 cm ;) Trzeba mówić coś jeszcze? No może jeszcze trochę danych technicznych :P Produkt pachnie dość intensywnie mentolem który zawarty jest w składzie. Konsystencję ma lekką, więc szybko się wchłania. Dodatkowo posiada właściwości chłodzące. Dla mnie jest to jego wadą, ponieważ nie koniecznie chcę żeby mnie coś chłodziło. Jednakże wolę żeby chłodziło niż parzyło jak w przypadku wersji termoaktywnej rozgrzewającej tego sera (czerwone opakowanie) - unikajcie tego jak ognia bo ja po posmarowaniu się wersją rozgrzewającą myślałam że mi dupa płonie - DOSŁOWNIE! Musiałam to zmyć, ale i tak jeszcze przez pół godziny nadal czułam jakbym usiadła na rozżarzonych węglach.
Serum kosztuje około 15 zł i starcza na około miesiąc. Polecam (tylko wersję pomarańczową)!

Krem do ciała Dove - limitowana edycja.


Krem kupiłam jakiś czas w Tesco. Pachnie cudnie kwiatowo i ten zapach jakiś czas utrzymuje się na skórze. Konsystencja jest dość treściwa jednakże lżejsza i łatwiejsza w rozsmarowaniu niż klasyczna Nivea. Jednakże ja nie o tym chciałam. Główną zaletą tego kremu jest NAWILŻENIE. Mój słodki Boże nigdy w życiu nie miałam czegoś tak nawilżającego! O.o Posmaruję się wieczorem po prysznicu i do następnego prysznica moja skóra jest tak miękka i gładka jak u mojej rocznej siostrzenicy ;D Skóra w dotyku jest aż jakby taka.. wilgotna. Nie wiem jak to nazwać, ale moje ciało jest mi za ten kremik bardzo wdzięczne. Smaruje nim wszystko, ręce, nogi, stopy, łokcie, brzuch - za każdym razem otrzymuje ten sam efekt przyjemnie nawilżonej w 100% skóry. Niczego bardziej wam nie polecam ;D To mój nr. 1! Szkoda że edycja limitowana :(((





Pozachwycałam się pielęgnacją teraz czas na kolorówkę. Na pierwszy odstrzał idą zdenkowani.



 Błyszczyk Essence seria Stay with Me w kolorze 01 Me&My Icecream.


 Dla zainteresowanych szczegółowa recenzja TUTAJ.

Topcoat Essence quick dry.



 Serce mnie boli bo się skończył :( Niesamowicie wydajny. Lakier dzięki niemu faktycznie szybciej wysycha i dodatkowo dłużej się trzyma. Polecam. Jeden z najlepszych topcoatów jakie miałam. Cena plasuje się w granicach 8-10 zł.


 Transparentny puder sypki My Secret.


 Dokładna recenzja TUTAJ.





I reszta jeszcze niezidenkowana..



Maskara pogrubiająca My Secret.


Kupiłam z głupoty, bo moja ostatnia maskara zrobiła mi masakrę z rzęs... (co to za 'maszkara'? Recenzja wkrótce).
Nie jest w ulubieńcach bo robi jakiś spektakularny efekt.. Sztucznych rzęs tym sobie nie namalujemy.. Jednak trzyma się cały dzień i do codziennego makijażu jest dla mnie idealna. To co zostało z moich rzęs ładnie pogrubia i wyczesuje bez sklejania czy grudek. Jestem z niej zadowolona :) Kosztowała 9.99 w drogerii Natura.

Lakier do pazokci Delia seria Coral Prosilk w kolorze 148.


Kremowe wykończenie, dobrze się trzyma i kolor ma przepiękny! :)

Podkład Maybelline Affinitone w kolorze 03 light sandbeige.



Początkowo go nie doceniałam. Uznałam nawet że jest bardzo bardzo średni. Doceniłam go dopiero w maju gdy zaczęły się upały. Nauczyłam się go aplikować pędzlem Hakuro H54 i teraz mimo swojej bardzo wodnistej konsystencji rozprowadzanie go to bajka przez co nie jest już w ogóle widoczny na twarzy. Aktualnie nie mam jakiś dużych niespodzianek więc średnie krycie jakie mi daje w pełni mnie zadowala. Na letnie, upalne dni w sam raz, lekki i przyjemny podkład :) (też tak macie że czasem wasze zdanie na temat danego produktu diametralnie się zmienia z biegiem czasu? Bo nie chciałabym wyjść na kogoś mało wiarygodnego..)

Konturówka do ust Basic w kolorze 15.


Linia moich warg jest bardzo nierówna.. Szczególnie w dolnej wardze więc konturówka to dla mnie wybawienie :) Ta szczególnie przypadła mi do gustu swoim kolorem, trwałością i swoją groszową ceną.

 Cienie do powiek Inglot.







Upał do nas wreszcie zawitał! 
Macie jakieś plany na te letnie dni?  Mój facet niestety aktualnie ma sesję wiec nad wodą się nie poopalam, ale od czego jest działka i świeżo wykoszona trawka ^^
Tak apropo to jakie balsamy bądź olejki do opalania polecacie?




Pozdrawiam,

 
 



8 komentarzy:

  1. fajne kolory Inglota :) z tych produktów miałam tylko lakier Delii...

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie nauka :)

    Zapraszam na nowy wiersz:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez uwielbiam cienie inglot, to prawdziwy hit.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam błyszczyki z Essence,puder My Secret i lubię podkład Affinitone:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wielbie ten szampon, z ktorego masz odzywke ;pp

    OdpowiedzUsuń
  6. dużo kosmetyków z Twojej listy należy też do moich ulubionych:) Affinitone i balsam do ciała z Dove (cudnie pachnie)

    Przy okazji zapraszam Cię serdecznie na moje pierwsze rozdanie na blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. nic z tych rzeczy nie używałam :)
    __
    fakt w końcu przyjemnie cieplutko na dworze :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za te parę słów :*