sobota, 3 marca 2012

TAG : 5 rzeczy których wcale nie chcę mieć!

Witam kochane po długiej przerwie :)

W woli wyjaśnienia powiem, że jestem w trakcie robienia prawa jazdy, które pochłania mi 3/4 mojego wolnego czasu. Poza tym też jakoś specjalnie nie miałam pomysłu na posty i potrzebowałam małej przerwy, żeby nie robić czegoś na siłę :) Cieszę się niezmiernie że mam już prawie 50 subskrybentów! Dziękuję Wam bardzo! :* Myślę, że jakieś małe rozdanie by się przydało, co Wy na to? ;) 

Dziś odpowiem na Tag, który musiałam trochę zmodyfikować i mam nadzieję, że mi to wybaczycie :) Otagowana zostałam przez Paulinę.


Po głębokim namyśle, stwierdzam, że nie ma chyba takiej rzeczy której nie chciałabym przetestować (czy to oznaka próżności? :P) dlatego też wybrałam produkty, których sama sobie nigdy nie kupię (głownie ze względu na cenę), ale gdybym dostała je w prezencie to nie pogniewałabym się :)

Przejdźmy więc do rzeczy..

1. Masła do ciała The Body Shop - ostatnio odkryłam, że w sumie to jakoś nie specjalnie mam parcie na intensywnie pachnące mazidła do ciała - zazwyczaj ich zapach bardzo szybko mi się przejada i to mocno zniechęca mnie do regularnego używania.. A masełka z TBS głównie znane są z podobno niebiańskiego zapachu. Poza tym ich cena (65zł) czyni je dla mnie kosmetykami ekskluzywnymi - nie na moją kieszeń ;)

2. MAC Paint Pot - (cena około 80zł) jakoś te kremowe cienie do powiek do mnie nie przemawiają, wiele dziewczyn używa ich jako bazy pod cienie - ja mojej bazy pod ciebie z Hean za szalone 15 zł na nic nie zamienię :D

3. Pędzle Maestro - gdybym dostała je w prezencie pewnie bym się cieszyła, natomiast sama nie zdecyduję się na ich kupno. Myślę że można znaleźć dużo tańszych odpowiedników tych pędzli. Aktualnie jestem bardzo zadowolona z kompletu jaki teraz posiadam i dopóki mi się któryś nie rozleci, nie będę powiększać mojej kolekcji :)

4. Szampon w kostce Lush - szał na nie był jakieś dwa lata temu na YT o ile dobrze pamiętam, początkowo wszyscy byli zachwyceni a potem przybywało coraz więcej przeciwników tych szamponów. Nie kupię ich nie ze względu na cenę, którą jeszcze da się przeżyć, lecz przez sprzeczne opinie.

5. Beauty Blender - cena wystarczająco mnie ostudza zapał do nabycia tego cuda, mimo wszystko biorę udział w rozdaniu w którym można zgarnąć wychwalane przez wszystkich jajeczko :) Zobaczymy co z tego wyjdzie.


* * *


I to wszystko moje drogie :) Nie Taguję już nikogo, bo chyba wszyscy już ten Tag zrobili :D Jeżeli jednak macie ochotę podzielić się ze światem waszą listą 5ciu kosmetyków, których wcale nie chcecie to zachęcam do zrobienia tego Tagu i podesłania mi linka w komentarzu - chętnie przeczytam :)

Jutro napiszę parę słów na temat moich lutowych ulubieńców - słowem wstępu powiem, że będzie trochę o włosach ;)


Pozdrawiam,
Spark



3 komentarze:

  1. Ciekawe podejście:)
    Ja akurat w tym tagu podałam to, czego bym właściwie nawet nie chciała dostać.No oprócz Beauty Blendera, który króluje w tym tagu.Jego bym nie kupiła.Czy miałabym kasę czy nie.Ale jakbym miała dostać to spoko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeden pędzel z maestro mam i jest świetny,zastanawiam się nad następnym:)
    1,2,4,5 zgadzam się w 100%:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję :* hmm nie wiem, to chyba raczej nie oznaka proznosci :DD

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za te parę słów :*