poniedziałek, 26 marca 2012

O brwiach słów (nie)parę..

Hey dziewczyny :)

Zmotywowałam się wreszcie do tego aby naskrobać coś więcej o moich brwiach, nie wiedziałam za bardzo jak ugryźć temat, bo jest on dla mnie dość obszerny, a nie chcę żebyście mi tu posnęły :D Tak więc skupię się na tych najważniejszych rzeczach :)

Zacznijmy od tego, że swoją przygodę z regulacją brwi zaczęłam jakieś 5 lat temu gdy byłam jeszcze młodym 15letnim szczylem (nie obrażając nikogo ;) i początkowo pastwiła się nade mną moja siostra, później jednak sama dzielnie chwyciłam za pęsetę :D Jak wiadomo od tamtego czasu moja metoda wyskubywania niechcianych włosków wielokrotnie ulegała zmianie. Nie zawsze były to udane próby regulacji... Jako żółtodziób zdarzało mi się wyrządzić więcej szkody niż pożytku, ale oczywiście zawsze mówiłam wszystkim że 'tak ma być' :D W końcu trzeba było się jakoś bronić po zaliczonej wpadce.. 
Nigdy nie byłam u kosmetyczki na regulacji, nigdy nie traktowałam też brwi henną.. 

Żeby nie było nudno przygotowałam dla Was parę zdjęć - swoisty przekrój przez moje doświadczenie w kwestii regulacji brwi :D 
Pośmiejecie się.. ;)

Pierwszy raz wyregulowane przez moją siostrę...

Lekki nieogar..

Zdecydowane no comment. Czyżbym coś miała przykrótkie..? ;D

Powoli odrastamy...

Kolejny rozczochrany fail..

Rok temu.. (zaczęłam już używać kredki do brwi ^^)

i na dzień dzisiejszy (przy użyciu cieni do brwi) :)

        Dodam jeszcze, że moje brwi są naturalnie ciemne, gęste i długie, więc nie ma większego problemu w uzyskaniu takiego kształtu jaki tylko się zapragnie.

        Podkreślenie brwi uważam też u za nieodzowny element mojego makijażu, po prostu musi być i kropka. Mogę nie nakładać podkładu, nie malować rzęs ale brwi muszę podkreślić zawsze. ZAWSZE. Bez tego czuję się dziwnie, choć zdaję sobie sprawę z tego że moje brwi są bardzo widoczne i bez dodatkowego wypełnienia :)

Trochę teorii, czyli jak to wszystko wygląda...

        Od niedawna stosuję metodę NITKOWANIA. Najszybszą i najtańszą metodę regulacji jaka przypuszczam istnieje :) Do jej zastosowania potrzebujemy jedynie kawałka nitki, lusterko i jakąś zarośniętą brewkę. Nie będę się tu mądrzyć i teoretyzować na temat stosowania tej metody. Wszystkie niezbędne informacje znajdziecie w filmiku Maxineczki, która świetnie o wszystkim opowiedziała i dokładnie pokazała, więc odsyłam do jej filmiku <KLIK> . Powiem tylko, że dzięki nitkowaniu wreszcie uzyskałam taki kształt brwi z którego jestem zadowolona :) Bardzo dobrze sprawdza się też przy usuwaniu włosków wokół ust (jeżeli któraś ma z tym problem tak jak ja :)!

        Poza kawałkiem nitki, do regulacji używam także klasycznej pęsety. Moją zakupiłam około dwa lata temu w hipermarkecie E.Leclerc. Jest dobrze wyprofilowana i chwyta nawet najmniejszy włosek. Ze względu na to, że moje włoski są długie zdarza mi się też przycinać je małymi nożyczkami do paznokci. Dodatkowo przydaje się też spiralka po zużytym tuszu do ujarzmienia odstających niegodziwców :P


        Jeżeli chodzi o podkreślenie brwi, to od około dwóch lat stosowałam do tego celu kredkę. Nie była to specjalna kredka do brwi... ot zwykła brązowa kredka z Lovely licząca sobie około 25 cm, którą potem zmieniłam na kredkę z Miss Sporty w kolorze 002 Solid i też była niezła. Jak to robiłam? Przeczesywałam brwi, potem lekko przeciągałam kredką zgodnie z kierunkiem wzrostem włosków i na koniec ponownie rozczesywałam, żeby wszystko ładnie się ze sobą zgrało. 
 
        Ostatnio jednak, jak wiecie zaopatrzyłam się w cienie do brwi Catrice, których nie zamienię na nic innego już nigdy w życiu :) Zestaw kosztuje 15,99 w drogeriach Natura i jest naprawdę godny polecenia. W zestawie otrzymujemy dwa cienie w chłodnych odcieniach brązu, skośny pędzelek z mini spiralką i malutką pęsetę (skrzętnie ukryte w szufladce, która dobrze się domyka ;). Akcesoria jakie dołączone są do zestawu są dokładne i naprawdę dobrej jakości. Jeżeli któraś z Was chce zaoszczędzić pieniążki, to te akcesoria spokojnie powinny dać radę przy codziennym stosowaniu :) Co do samych cieni. Plus za chłodny odcień obu z nich, są pozbawione jakichkolwiek rudych tonów. 
        Jasnego brązu używam do wypełnienia wewnętrznej części brwi natomiast środek i zewnętrzną część podkreślam ciemniejszym kolorem. Do aplikacji służy mi dwustronny pędzelek z H&M, ma bardzo przyjemne włosie, które jest na tyle sztywne że dobrze nadaje się do tej czynności :)

Trochę sobie pogadałam, wreszcie czas na zdjęcia (hura!)

 Najpierw widzicie zdjęcie przed wypełnieniem brwi (i pomalowaniem rzęs) i następne już po - tak dla jasności :D

Prawa brewka:

Lewa brewka:

Obie brewki :

(użyty tusz - Maybelline One by One)


* * *

Notka wydaję mi się - wyczerpująca, jak zwykle miało być krótko i na temat a wyszło jak zawsze :D Gratuluję jeżeli ktoś ją całą przeczytał - jest mi też z tego powodu niezmiernie miło :)
A jak to było z Wami? 
Macie też taką obsesję na punkcie brwi jak ja? 
Jakie były Wasze początki? 
Chętnie poczytam! :)



Pozdrawiam,
Spark



środa, 21 marca 2012

O kolorowych spodniach słów parę


Wszyscy mają kolorowe spodnie - mam i ja! 
Upatrzyłam sobie w kolorze malinowym i nigdzie nie potrafiłam znaleźć takich, które byłyby dobrze dopasowane, ale nie za ciasne i nie za wysokim stanem..
Wczoraj przeczytałam wpis Elizy, która dała na swoim blogu info o kuponach promocyjnych z Reserved. Dostajemy -25% upustu na całe zakupy! Migiem wydrukowałam kupon i pojechałam do CP. Ku mojej uciesze znalazłam tam moje wymarzone, kolorowe spodnie. Na początku trochę się rozczarowałam bo zostały tylko rozmiary 36, 40 i 42.. Nigdy nie kupowałam tam spodni, więc myślałam że będę musiała mieć standardowe 38, ale o dziwo udało mi się 'wcisnąć' w 36-tkę także znowu +10 do humoru :D Generalnie świetna sprawa z tym kuponem, po upuście za całe zakupy zamiast około 120 złotych zapłaciłam 90 :) Zawsze to jakiś grosz w kieszeni. Polecam Wam z Niej skorzystać, kto jeszcze tego nie zrobił promocja trwa do 25 marca! Więcej info znajdziecie TU. 
A teraz na szybko się pochwalę :


Spodnie - Reserved 79,99 po upuście 59,99
Bluzka - Reserved 24,99 po upuście 18,74
Sweterek - House
Torba - Beluggio
Baletki - no name
Wisiorek - Cropp
Bransoletka - no name

* * *

A Wy co sądzicie o kolorowych spodniach? :)


Pozdrawiam,
Spark




sobota, 17 marca 2012

Catrice Ultimate Nudes


Hey kochane :*

Chciałabym Was poinformować, że znalazłam swojego nowego ulubieńca wśród lakierów do paznokci, a mianowicie idealny brzoskwiniowy odcień na tę wiosnę :)) Jest to lakier który pokazywałam Wam w poprzednim poście : CATRICE Ultimate Nudes w kolorze 080 Sing: Oh, Champs-Elysees. Przepadłam.. Zobaczcie same.. 



Dane techniczne:
Lakier ma bardzo(!) szeroki, zaokrąglony na końcu pędzelek, którym w moim przypadku bardzo przyjemnie się maluje, ponieważ jestem zwolenniczką tego typu aplikatorów :) Konsystencja jest kremowa, lekko smużąca. Do uzyskania takiego krycia jakie jest na zdjęciach powyżej musiałam nałożyć około 3 warstwy (z czego ostatnia była najgrubsza). Ogólnie lakier schnie w nieskończoność, nie zaopatrzyłam się jeszcze żaden wysuszacz, więc czekałam wczoraj 3 godziny przed pójściem spać, żeby lakier dobrze wysechł, bo ostatnio jak poszłam spać po odczekaniu jedynie godziny, rano miałam lakier do zmycia. Sam kolor jest moim zdaniem przepiękny, idealnie pastelowy z bardzo delikatnym shimmerem, który widać dopiero w słońcu :)Słowem - mój ideał w kategorii 'idealny kolor na wiosnę' :D

* * *

A wy co myślicie o tego typu kolorach? 
Lubicie lakiery z Catrice? Bo w mojej kolekcji to jest dopiero pierwszy z tej firmy :)



Pozdrawiam,
Spark



czwartek, 15 marca 2012

Houl - marzec

Witam kochane :)

Wiem, że częstotliwość postów jaka ostatnimi czasy tu występuje jest opłakana, ale niestety cierpię na chroniczny brak czasu :( Tak więc dziś, gdy tylko znalazłam chwilę, porobiłam zdjęcia i od razu przybyłam do Was żeby poinformować co w ostatnim miesiącu wpadło mi w łapki ;)

Z marcowego katalogu Avonu zamówiłam trzy rzeczy po okazyjnych cenach :

Wodę perfumowaną Incadessence o pojemności 15 ml za cenę 14,90. Zapach zamknięty jest w pozornie solidny, elegancki, szklany flakonik- nic bardziej mylnego to nie żadne szkło tylko tandetny plastik, który szybko zaczął się rysować, a atomizer pozostawia wiele do życzenia.. Jedyny plus opakowania to jego rozmiar który idealnie wpasowuje się w kosmetyczkę. No, ale nie opakowanie jest najważniejsze, prawda? Jeżeli chodzi o zapach tej wody toaletowej to jestem nim oczarowana, ma idealny kwiatowy zapach, kompozycja to orchidea, tulipan i peonia. Uważam, że jest idealny na wiosnę.. :)
 
Żelową kredkę Super Shock za cenę 19,90 dwie - moja siostra wzięła drugą taką samą i wyszło nas po 10 zł za kredkę ;) Generalnie spodziewałam się czegoś troszkę innego, że będzie bardziej twarda. Natomiast jest ona niesamowicie miękka, a jej intensywnie czarny kolor troszkę mnie przytłacza :D Póki co nie potrafię sobie nią namalować prostej kreski na górnej powiece, a na dolnej tym bardziej.. Zobaczę jeszcze czy będę potrafiła ją oswoić ;) Tak czy siak cieszę się z jej zakupu.

Maseczkę błotną do twarzy z minerałami z Morza Martwego - w założeniu : oczyszcza, detoksuje i ujędrnia skórę. Jak jej troszkę poużywam, to na pewno zrobię recenzję porównawczą z jej oczyszczającą siostrą Tajski Kwiat Lotosu, więc nie będę się na razie wypowiadać ;)

Wzbogaciłam się też o kolejne lakiery do paznokci:

1.Sally Hansen - 260 Made You Blush 19,99 zł
2. Catrice Cosmetics - 080 Sing: Oh, Champs-Elysees 9,99 zł
3. My Secret -  147 Lavender 6,49 zł

Będąc kiedyś w Auchanie w Mikołowie wstąpiłam do Yves Rocher i spontanicznie kupiłam miniaturową wodę toaletową o zapachu malin - pachnie obłędnie! Kosztowała standardowo 19,90zł za pojemność 20 ml. Po raz kolejny uległam miniaturowemu rozmiarowi idealnemu do torebki ;)

Będąc przelotem w Naturze zdecydowałam się wreszcie na zakup paletki do brwi, bardzo długo krążyłam koło tej z Essence, ale nie wiedzieć czemu nie potrafiłam się zdecydować na jej zakup.. Uważałam, że kredką jestem w stanie precyzyjniej podkreślić brwi - bzdury :D Cienie do brwi kompletnie podbiły moje serce i nie wiem jak mogłam być tak głupia i nie zainwestować w nie wcześniej! ;) Wybrałam jednak paletkę z Catrice po obejrzeniu TEGO filmiku i nie żałuję ;) Do aplikowania cieni używam dwustronnego pędzelka z H&M, który dostałam od Obojętniejakiej :* 
Dane techniczne widoczne na zdjęciach :


Na koniec trzy produkty typowo pielęgnacyjne.

Żel do mycia twarzy Nivea Visage do skóry normalnej i mieszanej.

+ Niesamowicie gęsty
+Przyjemnie pachnie
+ Solidne opakowanie
+Odświeża skórę

-Bardzo słabo się pieni
-Wydaje mi się, że nie za dobrze oczyszcza..

Peeling antybakteryjny Soraya do skóry tłustej i trądzikowej.

+Zapach!
+Konsystencja
+Dobrze drapie ;D

-Wysypuje mnie po nim..
(zużyję go do ciała..)

Płyn micelarny Ultra Odżywanie AA z kwasem hialuronowym i D-panthenolem.
+Zapach 
+Dobrze zmywa niewodoodporne kosmetyki (jednak nie jest tak dobry jak jego brat - Ultra Nawilżanie!)
+Odświeża skórę

-Opakowanie ma za dużą dziurkę przez co za dużo płynu wylewa się z opakowania i czasem jak się spieszę to płyn aż ścieka z płatka kosmetycznego.. :/

* * *

W następnej notce recenzja maskary Miss Sporty Studio Lash Instant Volume i trochę o moich brwiach o które często pytacie :) 
Trzymajcie się ciepło :*


Pozdrawiam,
Spark



niedziela, 4 marca 2012

Ulubieńcy - Luty '12

Hej dziewczyny :)

Czy Wy też już czujecie wiosnę w powietrzu? :) 

Dziś czas na Ulubieńców. Nie przedłużając, bo pewnie większość z Was nie ma ochoty siedzieć przed komputerami w taką pogodę, przejdę od razu do rzeczy.

W tym miesiącu na paznokciach najczęściej nosiłam kolor z Essence nr. 63 think pink - świetny malinowy kolor, który pokazywałam Wam już wcześniej, dlatego posłużę się starym zdjęciem :)


W kategorii tusze do rzęs moim faworytem stał się tusz Miss Sporty Studio Lash Instant Volume (recenzja wkrótce).

 
Jako nawilżacz do ciała najlepiej sprawdził się krem do ciała ISANA, za szaloną cenę około 6 złotych. Jest baardzo gęsty i to pewnie większość z Was zniechęci, konsystencję ma zbliżoną do Nivei i ciężko się rozprowadza - powiedziałabym że jest bardzo 'tępy' w użyciu. Natomiast ja jako posiadaczka skóry maksymalnie suchej (szczególnie na nogach) jestem totalnie oczarowana poziomem nawilżenia jaki daje. Używałam go na noc, a następnego dnia moja skóra była niesamowicie gładka i mięciutka :) Efekt utrzymuje się u mnie do następnej kąpieli. Mój nr. 1!


Teraz coś o włosach. Odkąd zaczęłam używać szamponu do włosów Loreal Elseve Volume Collagene i olejować włosy przy pomocy olejku do masażu z Alterry papaja i migdały dostaje wiele komplementów na temat moich włosów - że kolor ładny, że się błyszczą, że zdrowe i przede wszystkim że jest ich dużo. Tak więc myślę, że nic więcej nie muszę mówić ;) Olejek nakładam na 2-3 godziny przed myciem włosów, do zmywania używam szamponu z Ziaji lawendowego (myję dwukrotnie), do ostatniego mycia używam właśnie szamponu z Loreal. Efekt zaskakuje mnie samą :)


Pędzel jaki w tym miesiącu pokochałam to Hakuro H54 - żaden pędzel jeszcze tak świetnie nie rozprowadzał mi podkładu, dzięki niemu wszystko wygląda bardzo naturalnie :) Włosie mięciutkie i łatwe w czyszczeniu.


 Na koniec jeszcze maseczka z Avon Planet Spa tajski kwiat lotosu. Uwielbiam ją za zapach, poza tym przy regularnym używaniu ładnie oczyszcza skóry i ściąga pory.



* * *

A jakie produkty u Was szczególnie sprawdziły się w tym miesiącu? ;)


Pozdrawiam,
Spark



sobota, 3 marca 2012

TAG : 5 rzeczy których wcale nie chcę mieć!

Witam kochane po długiej przerwie :)

W woli wyjaśnienia powiem, że jestem w trakcie robienia prawa jazdy, które pochłania mi 3/4 mojego wolnego czasu. Poza tym też jakoś specjalnie nie miałam pomysłu na posty i potrzebowałam małej przerwy, żeby nie robić czegoś na siłę :) Cieszę się niezmiernie że mam już prawie 50 subskrybentów! Dziękuję Wam bardzo! :* Myślę, że jakieś małe rozdanie by się przydało, co Wy na to? ;) 

Dziś odpowiem na Tag, który musiałam trochę zmodyfikować i mam nadzieję, że mi to wybaczycie :) Otagowana zostałam przez Paulinę.


Po głębokim namyśle, stwierdzam, że nie ma chyba takiej rzeczy której nie chciałabym przetestować (czy to oznaka próżności? :P) dlatego też wybrałam produkty, których sama sobie nigdy nie kupię (głownie ze względu na cenę), ale gdybym dostała je w prezencie to nie pogniewałabym się :)

Przejdźmy więc do rzeczy..

1. Masła do ciała The Body Shop - ostatnio odkryłam, że w sumie to jakoś nie specjalnie mam parcie na intensywnie pachnące mazidła do ciała - zazwyczaj ich zapach bardzo szybko mi się przejada i to mocno zniechęca mnie do regularnego używania.. A masełka z TBS głównie znane są z podobno niebiańskiego zapachu. Poza tym ich cena (65zł) czyni je dla mnie kosmetykami ekskluzywnymi - nie na moją kieszeń ;)

2. MAC Paint Pot - (cena około 80zł) jakoś te kremowe cienie do powiek do mnie nie przemawiają, wiele dziewczyn używa ich jako bazy pod cienie - ja mojej bazy pod ciebie z Hean za szalone 15 zł na nic nie zamienię :D

3. Pędzle Maestro - gdybym dostała je w prezencie pewnie bym się cieszyła, natomiast sama nie zdecyduję się na ich kupno. Myślę że można znaleźć dużo tańszych odpowiedników tych pędzli. Aktualnie jestem bardzo zadowolona z kompletu jaki teraz posiadam i dopóki mi się któryś nie rozleci, nie będę powiększać mojej kolekcji :)

4. Szampon w kostce Lush - szał na nie był jakieś dwa lata temu na YT o ile dobrze pamiętam, początkowo wszyscy byli zachwyceni a potem przybywało coraz więcej przeciwników tych szamponów. Nie kupię ich nie ze względu na cenę, którą jeszcze da się przeżyć, lecz przez sprzeczne opinie.

5. Beauty Blender - cena wystarczająco mnie ostudza zapał do nabycia tego cuda, mimo wszystko biorę udział w rozdaniu w którym można zgarnąć wychwalane przez wszystkich jajeczko :) Zobaczymy co z tego wyjdzie.


* * *


I to wszystko moje drogie :) Nie Taguję już nikogo, bo chyba wszyscy już ten Tag zrobili :D Jeżeli jednak macie ochotę podzielić się ze światem waszą listą 5ciu kosmetyków, których wcale nie chcecie to zachęcam do zrobienia tego Tagu i podesłania mi linka w komentarzu - chętnie przeczytam :)

Jutro napiszę parę słów na temat moich lutowych ulubieńców - słowem wstępu powiem, że będzie trochę o włosach ;)


Pozdrawiam,
Spark