poniedziałek, 30 stycznia 2012

Manhattan LIPCREAM


Witam ;)

Nie wiem jak Wy, ale ostatnimi czasy bardzo polubiłam się z pomadkami do ust. Produkty które chcę Wam dzisiaj przedstawić, nie są jakąś super świeżą nowością, jednak do mnie trafiły całkiem niedawno.. :) O czym mowa?  O całkiem matowych pomadkach w kremie z firmy Manhattan. O pomadkach, które całkiem pozytywnie mnie zaskoczyły, ale o tym poczytacie dalej...



Koszt : 15,79 zł w Rossmannie (na allegro dostaniecie je już w cenie 6 zł za sztukę!)
Pojemność : 6,5ml
Opakowanie : Typowo 'błyszczykowe'. Solidne, dobrze się dokręca. Szkoda tylko, że nie dają żądnych folii zabezpieczających, ponieważ nigdy nie wiemy czy już się ktoś przypadkiem wcześniej nie wymaział naszym egzemplarzem ( dobrze wiemy jak to jest z testerami... ). Aplikator szału nie robi, ale da się nim pomalować.
Konsystencja : Pomadki są bardziej w formie musu niż kremu. Czasami zdarzają się lekko zaschnięte grudki, które trzeba dobrze rozetrzeć.
Pigmentacja : Bardzo dobra, pomadki są całkiem kryjące. Po nałożeniu ich na usta, zasychają i lekko zmieniają kolor, w moim odczuciu stają się bardziej nasycone.
Trwałość : Przez to że zasychają kilka sekund po nałożeniu stają się bardzo trwałe. U mnie potrafią wytrzymać do 3 godzin (oczywiście nie w stanie nienaruszonym ;). Z czasem się ścierają, ale równomiernie.
Zapach : Lekko pudrowy, niedrażniący.
Wrażenie ogólne : Dają naprawdę naturalny efekt, który bardzo przypadł mi do gustu! Sprawdzą się jako dopełnienie w każdym makijażu.
Uwagi : Zazwyczaj przy tego rodzaju produktach pada jedno zasadnicze pytanie.. Czy wysuszają usta? Powiem Wam, że u mnie różnie to bywa. Zależy to od kondycji moich ust danego dnia, jednak zawsze przed nałożeniem tych pomadek nakładam balsam nawilżający (carmex lub tisane). Mimo to po jakimś czasie odczuwam pewien dyskomfort związany z lekkim wysuszeniem ust, głownie na ich obrzeżach. Dlatego też nie radzę aplikować tych pomadek gdy na dworze jest niska temperatura lub nasze usta są w nie najlepszej kondycji - podkreślają suche skórki. Zdarza mi się też nakładać sztyft ochronny na już zaschniętą pomadkę i powiem Wam, że nawet pomaga :)
Podsumowując : Osobiście pomadki bardzo przypadły mi do gustu, dlatego po zakupie różowej zdecydowałam się na tę w kolorze nude. Kuszą mnie jeszcze inne kolory, ale póki co powstrzymuję się jak tylko mogę :P


56K

95M


***

Używałyście ich? :)


Buziaki,
Spark


niedziela, 29 stycznia 2012

Prawie kosetyczny houl

Witam kochane :*

Jakiś czas temu dostałam wreszcie długo wyczekiwane pieniądze z projektu i pognałam na zakupy :D Oto co udało mi się zdobyć (oczywiście nie za jednym razem..) :

Olejek do masażu Alterra migdał&papaja - 11,99 zł
Nabyty w celu olejowania włosów, zapach nie za bardzo przypadł mi do gustu, ale da się przeżyć. Użyłam na razie raz na noc i przypuszczam, że tak go będę już zawsze stosować. Jak tylko zauważę (lub nie zauważę) efekty dam Wam znać :)

Balsam do ust Tisane - 9,90 zł
W moim zamyśle miał być zamiennikiem Carmexa, jednak po ponad dwóch tygodniach codziennego używania, stwierdzam, że usta nawilżone są tylko w tedy gdy produkt na nich jest, potem znów się przesuszają :( Zużyję, ale nie kupię ponownie.

Róż w kremie INGLOT - około 25 zł
Daje niesamowicie naturalny efekt! Trudność na razie sprawia mi jego aplikacja.. muszę poszukać informacji w jaki sposób najlepiej się go nakłada..

Pomadki w kremie Manhattan - 15,79 zł /szt.
Niedługo recenzja ;) Powiem tylko, że jestem bardzo zaskoczona.

NOWOŚĆ Podkład Rimmel Wake me up - na przecenie 32,99 zł
Użyłam go raz, ma w sobie drobinki rozświetlające, które pod wpływem sztucznego światła są dość widoczne.. Ale to tylko pierwsze wrażenie..

Pędzel do pudru For Your Beauty - przecena 17 zł
Naturalne włosie, duży, miękki i nie drogi czego chcieć więcej :)

Puder prasowany Synergen - około 10 zł
Daje naturalne wykończenie, dobrze matuje.

Cień do powiek Maybelline MNY - 4,99 zł (w PEPCO)
Jasny beż, idealny do makijażu oka typu 'make up - no make up'.

Seria OLAY - hydrożel na dzień / krem nawilżający na noc - każdy po około 16 zł
Jak na razie szału nie ma - trochę słabo nawilżają, bo zaczęły mi się pojawiać suche skórki, myślę, że na lato ten duet byłby dużo lepszy..

Mus do ciała Farmona seria Tutti Frutti o zapachu brzoskwini&mango - 13,19 zł
Bardzo intensywny, ładny zapach, który bardzo długo utrzymuje się na skórze. Nawilżenie oceniłabym jako dobre.

Maskara Maybelline Volum' express turbo boost wodoodporna - na przecenie 15,59zł
Recenzja za jakiś czas. Póki co nie polubiłyśmy się..

Lakier Essence nr. 63 think pink - około 7 zł
Już kocham ten kolor :D

Podkład Maybelline Affinitone - 25 zł
Bardzo płynny, dobrze się rozprowadza, nie ciemnieje, ale nie pobija mojego ostatniego ulubieńca Rimmel Match Perfection ;)

Spray termoochronny Isana - około 10 zł
Aplikator świetnie rozpyla produkt, zapach taki sobie, co do ochrony to jeszcze się nie wypowiadam :)

Żel pod prysznic Original Source wersja limonkowa - 9,99 zł
Uwielbiam ten zapach!!

Płyn micelarny Bourjois - na przecenie 11,90 zł
Dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia, ale w moim odczuciu nie jest tak dobry jak micel z AA. Nie kupię ponownie.

Lakier do włosów Taft Power - kupiłam dwie sztuki za 17 zł (dwupak)
Skleja włosy..

Balsam do włosów Joanna - około 6 zł
Taki sobie.. Ładnie pachnie, trochę nabłyszcza włosy, u mnie szału nie ma.

Maseczka oczyszczająca Avon Planet Spa Tajski kwiat lotosu - w promocji za 9,90 zł
Jedna z lepszych oczyszczających maseczek jakie miałam, ładnie ściąga pory i nieziemsko pachnie :)

***

A teraz całkiem nie kosmetycznie - moje ostatnie torebkowe zdobycze. 
Torebki kupuję bardzo rzadko, w sumie chodzę w jednej i tej samej przez cały czas. Tak więc ostatnio postanowiłam trochę zaszaleć i kupić coś nowego. Prawie wszystkie były w promocji, więc jak tu nie wziąć?! :D

Mini torebka (PEPCO) -bardzo spodobała mi się kokardka i pikowana eko skórka (19,90zł)

Średniej wielkości, czarny a'la kuferek. Urzekł mnie detal na klapie i krótki uchwyt który moim zdaniem nadaje charakteru torebce :) (HOUSE przecena z 60zł na 39zł)

Brązowa, średniej wielkości torba z a'la zamszu, bardzo spodobały mi się przeszycia i uniwersalność dzięki regulowanemu paskowi :) (HOUSE przecena z 60zł na 39zł)

***

I to już wszystko.
Wiem, ze poszalałam, tak wiec przez najbliższy czas ustanowiłam sobie całkowity szlaban na zakupy.. ;)
Dajcie znać czy używałyście któregoś z produktów i czy wiecie jak sobie poradzić z tym różem w kremie, bo nie chce żeby mi leżał.. Oczywiście nakładam go na podkład, nie na puder, ale i tak ciężko mi go rozetrzeć..


Buziaki,
Spark


środa, 25 stycznia 2012

Nail Tek


Hey dziewczyny :)

W listopadzie ubiegłego roku zaopatrzyłam się w kultowy (myślę, że mogę go tak nazwać) lakier podkładowy, który jest również odżywką  Nail Tek II FOUDATION oraz już typową odżywkę z tej samej serii Nail Tek II INTENSIVE THERAPY. Oba produkty kupiłam na allegro za około 35 zł + przesyłka. 


Nie będę się jakoś specjalnie rozwodzić nad tymi odżywkami bo pewnie każda z Was już o nich słyszała.
Powiem tylko, że NAPRAWDĘ DZIAŁAJĄ! 
Efekty oczywiście uwieczniałam na zdjęciach, które najprawdziwiej oddadzą efekty :

Dzień pierwszy :
W dniu rozpoczęcia kuracji moje paznokcie wyglądały tak jak widać poniżej, były rozdwojone, miękkie i kruche. Zapuszczenie ich było niemożliwe.. Na zdjęciu paznokcie pokryte już lakierem podkładowym Foudation II i odżywką Intensive Therapy II.
*Krótko po zrobieniu tego zdjęcia paznokcie skróciłam do minimum żeby pozbyć się ich rozdwojonych końców.

Po tygodniu:

Po miesiącu:
Zrezygnowałam z używania odżywki Intensive Therapy II ze względu na to, że bardzo szybko odpryskiwała i nie zauważyłam, żeby robiła coś konkretnego. Przeciwnie działał lakier podkładowy Foundation II, wyraźnie wzmocnił paznokcie. 
*Na zdjęciu paznokcie pokryte około 4-5 warstwami lakieru podkładowego Foundation II - dlatego płytka taka poodgniatana :P

Po trzech miesiacach:
Widzicie różnice? ;))  
To stan moich paznokci aktualnie. Są wyraźnie twarde, nie rozdwajają się, baaaaardzo sporadycznie się łamią (głównie w prawej ręce - jestem praworęczna).

Teraz krótkie przedstawienie postaci i podsumowanie ;)

Nail Tek INTENSIVE THERAPY II.


Informacje z ulotki:
PIELĘGNACJA : Stosować codziennie rano, aplikując jedną cienką warstwę (czas schnięcia ok. 3 min). Nakładać uważnie, aby nie zalewać skórek co może powodować ich przesuszenie.
UWAGA: przy codziennym stosowaniu  NIE ZMYWAĆ już istniejących - wcześniej nałożonych warstw lakieru - dokładać kolejne warstwy!
Co tydzień, wykonywać manikiur terapeutyczny Nail Tek w celu zmycia wszystkich warstw, kontroli wyników i kontynuowania pielęgnacji.
MANIKIUR: Zmyć wszystkie warstwy zmywaczem bezacetonowym. Zastosować odpowiednią odżywkę podkłądową. Zaleca się przed nałożeniem odżywki Foudation, użycie odtłuszczacza Step One. Następnie nałożyć dwie warstwy bezbarwnego lakieru, a całość zabezpieczyć lakierem ochronnym (top coat) Quicken (ew. zastosować odżywkę ochronną).

Moje spostrzeżenia :
Po około dwóch tygodniach zaprzestałam używania tej odżywki ze względu na to że bardzo szybko odpryskiwała i nie robiła nic szczególnego z moimi paznokciami. Leży więc i się kurzy. Ostatnio jednak 82Inez mówiła, że stosuje ją jako top coat na lakier kolorowy - tak nie próbowałam jej stosować, postanowiłam więc spróbować - gdy tylko to zrobię poinformuję o rezultatach ;)

Nail Tek FOUDATION II


Informacje z ulotki :
MANIKIUR : Stosować wyłącznie jako lakier podkładowy tj. BEZPOŚREDNIO NA PŁYTKĘ PAZNOKCIA.

Moja opinia :
Mały cudotwórca :) Po aplikacji matowieje, co niekoniecznie musi się każdemu podobać. Używałam jej tak jak powinno się używać Intensive Therapy II - każdego dnia nakładałam jedną warstwę lakieru a po tygodniu zmywałam zmywaczem wszystkie 7 warstw które się nagromadziły. Robiłam tak przez około dwa miesiące, potem normalnie jedna warstwa tej odżywki jako Base Coat, lakier kolorowy i Top Coat z Essence. Tak też działa :) Jednak co jakiś czas robię taką kuracje jaką stosowałam na początku, tyle, że już nie przez 7 dni a np. przez 3 :) 
Na pewno zostanie ze mną na dużo dłuuuużej.

Taka moja mała rada : naprawdę uważajcie na skórki przy aplikacji tych odżywkej, na wszystkich zdjęciach możecie zaobserwować ich destrukcyjne działanie - wysuszone na wiór skórki paznokci, którym pomoże jedynie mocno nawilżający krem lub oliwka..

 * * *

EDIT : Gdy produkt mi się skończył zanim sprowadziłam nowe opakowanie paznokcie zaczęły mi się rozdwajać w zastraszającym tempie.. Dosłownie odrywały się płatami. Łamały się. Po paznokciach jakie widzicie na ostatnim zdjęciu nie pozostał nawet ŚLAD! Wyglądały gorzej niż przed kuracją..Gdy zaczęłam ponownie używać tej odżywki ich stan zaczął się poprawiać..
Dlatego radzę Wam uważać z tą odżywką, daje efekty, ale teraz chyba będę musiała jej używać non stop żeby mi paznokcie nie poodpadały.. -.-




Używałyście tych odżywek?
Jestem ciekawa czy macie takie same zdanie jak ja.


Pozdrawiam,
Spark

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Mydło Alep


Mydełko Alep 40%Oleju Laurie...


....zamówiłam w piątek po południu, dzisiaj było już do odbioru - to się nazywa dobra transakcja :D
Zaczynamy testowanie!






Spark


piątek, 20 stycznia 2012

Tonikowe przygody i mydło Alep

Cześć dziewczyny :*

Dzisiaj trochę marudzenia.. Jako że z Nowym Rokiem postanowiłam sumiennie zużywać wszystko to co mam w zapasach, gdy tylko skończył mi się sprawdzony nagietkowy tonik z Ziaji, do akcji wkroczył ten oto szkodnik :


o którym bądź co bądź wstępnie wypowiadałam się TUTAJ.  W tedy po jakimś tygodniu zaprzestałam go używać, bo stan skóry znacznie mi się pogorszył. Wróciłam do niego około dwa tygodnie temu - błąd. Wiem, że większość z Was uważa pewnie tonik za zupełnie zbędny produkt w codziennej pielęgnacji twarzy - ok. U mnie jest odwrotnie.. Jest to mój zdecydowany sprzymierzeniec. Na mojej skórze są widocznie wszystkie przewidziane aspekty stosowania toniku, a mianowicie : odświeżenie, nawilżenie, tonizowanie, przywracanie ph (no może nie gołym okiem :D), ukojenie i co najważniejsze na jeszcze wilgotną od toniku twarz nakładam wieczorem krem, który 100 razy lepiej się wchłania. Wracając jednak do narzekania. Od tego paskudztwa powyżej zaczęły mi się pojawiać krostki wszędzie tam gdzie go stosowałam - na szyi, dekoldzie i całej twarzy -.- W efekcie całą moją wypielęgnowana, gładką skórę szlag trafił! Tonik wczoraj wylądował w koszu, a ja przeprosiłam się z Ziają i kupiłam już n-te opakowanie ukochanego nagietka :


Dziś jednak przyszło do mnie zamówienie z Oriflame, które złożyłam już jakiś czas temu - oczywiście co zamówiłam? - TONIK z organicznymi ekstraktami z jagody i lawendy.


Dlaczego to uczyniłam? Rzecz jasna była na niego promocja - jedyne 9,90 :D  a także przez pozytywną opinię jednej z bloggerek - Iwonka1988 :) Trochę boję się go stosować, bo ma w sobie tak jak tonik z Eva natura - parabeny, których brak u Ziaji. I zastanawiam się czy to nie przez nie tak się urządziłam.. Zobaczymy :)

Będąc już przy temacie pielęgnacji twarzy muszę wspomnieć o produkcie, który był niejako produktem-niespodzianką. Niespodzianką ponieważ skrywał w sobie działanie o którym nie miałam pojęcia dopóki go nie użyłam. Jakież było moje zaskoczenie...

Zwykły żel, coś co oczyści buźkę z sebum, resztek makijażu i kurzu.. Takich specyfików używam tylko po wieczornym demakijażu. Jakiś było moje zdziwienie gdy pewnego razu, siedząc późną porą w wannie, najzwyklej w świecie po raz pierwszy nalałam sobie trochę tej przeźroczystej mazi na dłoń, spieniłam i nałożyłam na twarz.. Ogarnęło mnie wszechobecny chłodek, który aż piekł w oczy. Pierwsza myśl - podrażnienie, uczulenie! Szybko więc zmyłam pianę z twarzy i zaczęłam prześwietlać wymownym wzrokiem opakowanie. Czytam skład a tam jak byk MENTHOL..! Co najśmieszniejsze na opakowaniu ani śladu informacji że żel jest z EFEKTEM CHŁODZĄCYM! Nawet by mi to tak bardzo nie przeszkadzało i wszystko było by fajnie, ale po grzyba mi efekt chłodzący późnym wieczorem gdy zaraz mam iść spać?! -.- Ładne niedopatrzenie ze strony producenta.. No cóż, używam już go od dwóch tygodni, jakoś przełknęłam ten efekt chłodzenia, który z rana pewnie byłby błogosławieństwem. Moja skóra jest teraz w tak fatalnym stanie, że postanowiłam odstawić ten specyfik i sięgnąć po coś naturalnego i bardziej oczyszczającego. O czym mówię? Jakiś czas temu Obojętniejaka pisała u siebie na blogu o mydłach Alep, jeżeli jesteście ciekawe co to takiego odsyłam do jej wyczerpującej temat notki, którą znajdziecie TUTAJ. Ja swoje mydełko zamówiłam w sklepie Gaj-Oliwny (link), które oferuje te mydełka chyba najtaniej w wszystkich drogeriach internetowych jakie przeszukałam. Zamówienie złożyłam dzisiaj, więc myślę, że do wtorku/środy będzie u mnie. Pokładam w nim wielkie nadzieje, na pewno spiszę tutaj spostrzeżenia po dłuższym stosowaniu ;)


Słyszałyście już o tych mydłach?
Używałyście ich? :)

Pozdrawiam,
Spark


poniedziałek, 16 stycznia 2012

Lakierowe uzupełnianie


Cześć dziewczyny :)

Dziś szybka notka o moich lakierowych nowościach. Nie dawno pozbyłam się wielu lakierów ze względu na dawno ich już minioną datę ważności lub po prostu niezdolność do użytku. Koniec końców została mi raptem 1/3 kolekcji :D Postanowiłam uzupełnić braki i podzielić się z Wami kilkoma nowymi kolorami :)

***


Ładna czerwień, na pierwszy rzut oka o kremowym wykończeniu jednak gdzieś tam pod lupą możemy dopatrzeć się delikatnych drobinek, które dodają jej intensywności. Trwałość oceniłabym na dobrą. Pojemność lakieru  to 18 ml! 
Cena : 3.50 - Sklep Chiński.
Firma : Lemax Colour


Ciemnoczekoladowy, uwielbiany przeze mnie kolor. Idealny do grubaśnych swetrów, które już pora ubierać :) Ta sama historia co powyżej. 


Ciemny, opalizujący róż o nr. 385. Jedna warstwa wystarczy do pokrycia płytki bez prześwitów. 
Trwałość dobra. Pojemność 7 ml. Cena około 8 zł - Rossmann. Firma Miss Sporty. 


Mój pierwszy lakier z Vipery z serii High Life ;) Odcień ładnego fioletu o nr. 836. Trwałość dobra. Cena to około 9 zł - Drogeria Sahara. Pojemność 9 ml.


Pierwszy duochrom z jakim mam do czynienia. Mieni się w zależności od kąta padania światła na fioletowo lub zielono nr. 345. Ciekawy efekt, jak dla mnie raczej zarezerwowany na wieczór :) Pojemność 8.5 ml. Firma Wibo seria Express Growth. Trwałość bardzo dobra.


Kolejny lakier z Vipery seria Jumpy, mają małą pojemność 5.5 ml, świetnie się z nimi pracuje i są bardzo trwałe. Plusem jest też to, że nie gęstnieją tak bardzo jak inne lakiery z tego przedziały cenowego gdy tylko dojdzie się do połowy buteleczki. Kolor który widzicie na zdjęciu to pięknie opalizujący kolor wina z milionem drobinek o nr. 138.


Nr. 112, potrzeba trzech solidnych warstw aby pokryć prześwity. Kolor określiłabym jako lekko różową perłę z drobinkami mieniącymi się na srebrno i różowo. Efekt jest taki bardzo.. zimowy :D Ładny, ale osobiście nie czuję się w nim dobrze :)


Czerwony pękacz z Lovely. Polowałam na niego już jakiś czas, bo co szłam do Rossmanna wszystkie pękacze były wykupione. Kosztował około 10 zł za 7 ml. Malując paznokcie musimy się sprężać, bo momentalnie zasycha, nie zapomnijcie też o porządnym zakręceniu. Efekt jaki daje jest ciekawy, minusem jest to że czasem ściąga lakier bazowy...


Ostatni już nowy nabytek to zwykły biały lakier do 'frencha'. Jeżeli szukacie jakiegoś dobrego, ładnie kryjącego i trwałego lakieru do tego typu 'zdobienia' to polecam ten :) Szybko schnie i jest też nie drogi, zapłaciłam za niego około 10 złotych w Naturze. Pojemność 10 ml. Numerek 01.

***

U mnie od dwóch dni pada śnieg, jak u Was? :) 
Brakowało mi trochę tego krajobrazu, zima bez śniegu to co to za zima :P Należę do osób lubiących każdą porę roku, bo każda ma w sobie coś charakterystycznego. No i nakupiłam tyle ciepłych swetrów, że wreszcie będę mogła je ubrać! Mam nadzieję, że śnieg utrzyma się do ferii :)

Dajcie też znać co sądzicie o moich nowych nabytkach, lubicie jakąś markę z wyżej przedstawionych? :)


Pozdrawiam,
Spark