środa, 21 grudnia 2011

Inglot


Witam w te śniegowe popołudnie :)

Czy u Was też zaczął padać śnieg? Ja od razu mam lepszy humor, od rana słucham sobie świątecznych piosenek i w ogóle wprawiam się w świąteczny nastrój :D Lubicie zimę? Ja osobiście tylko przez miesiąc, potem już staje się uciążliwa.. 


Dzisiaj notka typowo kosmetyczna, ostatnio było choinkowo i TAGowo, teraz będzie- INGLOTOWO :)
Pamiętacie pierwszy raz gdy miałyście do czynienia z Inglotowymi cieniami? Podobało Wam się? ;) Nie znam kobiety, która nie byłaby z nich zadowolona. Tyle się o tych kosmetykach naczytałam i naoglądałam, że nie mogłam się doczekać swojego pierwszego cieniowego dorobku z tej firmy. I jakiś czas temu spełniłam swoje małe, kosmetyczne marzenie - kupiłam paletkę trzech cieni. Całość kosztowała mnie 36 czy 38 złotych, już dokładnie nie pamiętam. Wychodzi mniej więcej dyszka za cień + 6/8 zł za paletkę. Jak dla mnie całkiem nieźle :) Zdecydowałam się na wykończenie perłowe, bo wszystkie matowe posiadały drobinki( może mi to ktoś wytłumaczyć..?). Wybrałam kolory typowe do dziennego makijażu, które wiem, że na pewno będę używać. 

Dla niewtajemniczonych sama paletka posiada lusterko, solidne zamknięcie i magnesy które trzymają wkłady w ryzach :) Aby wyciągnąć wkłady z paletki należy obrócić ją i uderzyć w spód, cienie powinny ładnie 'wyskoczyć'.
Wybrane przeze mnie kolory :




Całość :


Swatche :


Pigmentacja skradła mi serce! :D
Co do trwałości to bez bazy niestety długo nie utrzymują się na mojej powiece, z bazą idzie im o wiele lepiej. 
Przypominam, że używam bazy z MySecret, której raczej Wam nie polecam ze względu na znikome podbijanie kolorów.

*

Kupując paletkę otrzymujemy zniżkę na parę innych produktów m.in. na pojedyncze cienie Vertigo.
Wybrałam kolor brzoskwiniowy, koszt to ok. 8 zł.



Nakładam go dołączonym aplikatorem, który przypadł mi do gustu (nie należę do zatwardziałych przeciwniczek tego wynalazku ;). Cień sam w sobie jest słabiej napigmentowany niż prezentowani poprzednicy za to bardzo dobrze spisuje się w roli rozświetlacza :)

* * *

A Wy macie już swoje Ingloty?
Jakie produkty najbardziej podobają się Wam z tej firmy, a jakie wręcz przeciwnie?
Czekam na Wasze opinie :*

Pozdrawiam,
Spark

6 komentarzy:

  1. 402 jest śliczny, brzoskwinia z Vertigo też super, moje kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na paletkę czaję się od dawna,a Twoje brązy są ekstra! uwielbiam brązy :)
    co do zimy,dziś spadł pierwszy śnieg w Krakowie :)
    pozdrawiam i czekam na makijaż oka z tymi cieniami :*

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczny jest ten kolor brzoskwiniowy ; ) takie kolorki, niemalże niewidoczne bardzo mi się ostatnimi czasy podobają.
    ale nie ustępuje miejsca paletce, która jest w moich odcieniach numer jeden!

    OdpowiedzUsuń
  4. To muszę Ci powiedzieć, że w takim razie jestem pierwszą osobą, która narzeka na cienie Inglota :) Mam swoją paletkę, dostałam ją na urodziny i tylko 2 cienie z 5 były trafione w mój gust. Pozostałe 3 to dla mnie masakra i niedługo zorganizuję chyba rozdanie albo wymiankę ;)
    Również wesołych i pogodnych świąt ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Baardzo ładne kolorki : )

    W między czasie zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za te parę słów :*