niedziela, 13 listopada 2011

Pielęgnacyjne HITY i KITY

Cześć dziewczyny :)

Wybaczcie, że tak ostatnio Was zaniedbuje, ale nadal staram się wrócić do normalnego życia po przyjeździe. Nie o tym jednak chciałam pisać. W trakcie wyjazdu dwie części mojego ciała, a konkretnie usta i dłonie zaczęły się buntować. Skóra w tych okolicach pierzchła, pękała i w efekcie miejscami krwawiła. Spowodowane to było oczywiście twardą wodą, detergentami (głównie w pracy) i suchym powietrzem (w domkach miałyśmy liche ogrzewanie i ratowałyśmy się kuchenką gazową..). Oczywiście przed wyjazdem poczyniłam małe przygotowania na wypadek gdyby coś takiego miało miejsce i gdy tylko zaobserwowałam pierwsze objawy w ruch poszły dwa nabyte przeze mnie produkty.

KIT numer 1

Krem do rąk Nawilżająca Pielęgnacja 7 dni z ekstraktem z mango.


Wiązałam z tym kremem wielkie nadzieje, ponieważ bardzo lubię Garniera i nie pamiętam kiedy ostatnio kupiłam od nich jakiś bubel. W asortymencie kremów do rąk tej firmy znajdziemy ich kilka różnych rodzajów. Ja wybrałam krem przeznaczony do skóry szorstkiej. 
Na opakowaniu producent informuje nas, że :
"Krem do rąk Nawilżająca Pielęgnacja 7 dni wzbogacony został, po raz pierwszy w Garnierze, o składnik L-BIFIDUS, inspirowany probiotykami znajdującymi się w jogurtach naturalnych. L-BIFIDUS wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, chroniąc ją przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi takimi jak twarda woda, ogrzewanie, powodującymi nadmierne wysuszenie skóry. Lekka, szybko wchłaniająca się formuła została wzbogacona o ekstrakt z mango, aby wygładzić Twoją skórę i sprawić, by stałą się miękka."
 Wszystko ładnie pięknie tylko, że po nałożeniu tego kremu na dłonie nie dzieje się zupełnie NIC! Skóra jest tak samo przesuszona, pęka i piecze. Krem przed niczym nas nie ochroni, a tym bardziej nie pomoże nam ukoić spierzchniętych dłoni. Tak jak wspominałam produkt testowany w warunkach jakie zostały podkreślone w opisie ;) Sama formuła kremu jest rzeczywiście bardzo lekka, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że ma konsystencję mleczka. Co do opakowania to nie wiem czemu, ale zawsze okropnie się męczę żeby je zakręcić, nie rozumiem filozofii zakręcanych kremów do rąk zamiast zamykania ich dużo wygodniejszą 'klapką' -.-
Podsumowując produkt a pewno nie nada się dla osób które mają problem z szorstką skórą w okresie zimowym. Polecam jednak dla tych, którzy szukają tylko lekkiego nawilżenia i szybkiego wchłaniania się kremu.
Cena to około 6 zł za 75 ml.

  KIT numer 2

Natural Lip Balm z mentolem i kamforą.

O tym produkcie wspominałam Wam już parę postów wcześniej, kupiłam go bo mój Carmex w sztyfcie zakończył swój żywot i chciałam wypróbować to cudo o którym wszyscy tyle mówią, że podobno taki wspaniały zamiennik Carmexu. Moje pierwsze odczucia okazały się być jak najbardziej trafne. Zwykła wazelina z mentolem. Do Carmexu brakuje mu działania wygładzającego i nawilżającego. Nakładałam ten produkt przez bite półtora tygodnia, parę razy na dzień i... skapitulowałam. Zużycie możecie zaobserwować na zdjęciu. Efekt? Minimalne nawilżenie i wygładzenie. Nie chciało mi się z nim bawić. Co do opakowania produktu to według mnie bardzo gustowne, moja mama cały czas mi powtarza, że kiedyś miała taki perfum w kremie zamknięty w podobnym pudełeczku :) Zapach balsamu podobny do Carmexu, jedni kochają drudzy nienawidzą.
Podsumowując odradzam kupno tego balsamu. Za te niewielkie pieniądze polecam zupełnie coś innnego..
Cena to około 7 zł w drogeriach Rossmann za 10g.

HIT numer 1

Krem do rąk NIVEA SOS


Wkurzona na Garniera w drodze powrotnej z pracy wstąpiłam do jakiejś dziwnej drogerii pokroju polskiego Douglasa z nadzieją, że kupię jakiś dobry krem do rąk. Niestety w całej drogerii znalazłam tylko te z Nivei xD Skuszona napisem SOS, wrzuciłam do koszyczka. Niestety krem wykorzystałam cały i przed wyjazdem wyrzuciłam opakowanie..
Producent pisze:
"Regenerujący krem do rąk z panthenolem i olejkiem z nagietka. Przeznaczony do pielęgnacji wyjątkowo suchych i zniszczonych dłoni. Odżywia, wygładza, działa niczym ochronne rękawiczki."
Wreszcie opakowanie z którym nie musiałam się męczyć :D Produkt ma konsystencję bardzo treściwą, przypominającą krem do rąk z Neurogenny. Po ściśnięciu opakowania wyłania się nam cieniuteńka strużka produktu - dokładnie tak samo w przypadku Neutrogenny. Stwierdzam więc, że jest to bardzo dobry zamiennik! Nie orientuję się za bardzo jak to wychodzi cenowo, ale wydaje mi się, że Neutrogenna jest trochę droższa niż Nivea. Wracając jednak do działania.. Używałam tego kremu codziennie do końca wyjazdu, szczególnie obficie smarowałam nim dłonie w pracy po każdym zetknięciu z wodą i powiem Wam, że dopiero w tedy zauważyłam jak moje ręce powoli wracają do życia. Produkt zdecydowanie ukoił i nawilżył moją skórę, także suche skórki wokół paznokci przez co wszystko od razu estetyczniej wyglądało :D Po rozsmarowaniu, szybko się wchłania i zostawia bardzo delikatną warstwę ochronną - nie klejącą, ale przyjemną - w przypadku gdy się ma tak zmasakrowane dłonie jak ja w tedy -.-
Podsumowując polecam szczególnie na zimę osobom które chcą uchronić ręce od nadmiernego pierzchnięcia :)

HIT numer 2

Balsam do ust Labello Med Protection

Tego balsamu nie widziałam nigdzie w Polsce (produkt pochodzi z Niemiec), natomiast chyba Nivea ma podobny zamiennik. 
Historia nabycia tego produktu jest taka sama jak w przypadku kupna kremu do rąk. Szukałam czegoś co uratuje mnie przed całkowitym unicestwieniem skóry moich ust. I tym razem zostałam skuszona napisem na opakowaniu.. tym razem MED PROTECTION - taaa to zdecydowanie coś dla mnie :D I co się okazało? Był to kolejny strzał w dziesiątkę. Produkt wygodny bo w sztyfcie, nie musimy sobie już brudzić palców przy aplikacji (nie żeby mi to jakoś specjalnie przeszkadzało). Informacja najważniejsza - zawiera SPF 12 ;) Skupmy się jednak na działaniu.. Już po dwóch użyciach skóra na moich ustach przestała wariować. Usta były wyraźnie nawilżone, wygładzone i znowu zdrowo wyglądały - mogłam wreszcie zacząć molestować swoją nową szminkę z Avonu, którą pokażę Wam w następnym poście :D Moim zdaniem jest to najlepszy balsam do ust jaki kiedykolwiek używałam - poważnie. 
Jeżeli szukacie czegoś naprawdę dobrego - polecam ten produkt.
Cena to gdzieś w granicach 5 euro.



Pozdrawiam,
Spark


2 komentarze:

  1. Mam zupełnie przeciwne zdanie do Twego w kwestii balsamu do ust z lovely:-) Uwielbiam go, noszę codziennie przy sobie. Na zimę jest dla mnie idealny. Nawet pisałam u siebie notkę, że lubię go bardziej od carmexu. No ale każdy ma inne zdanie:)) zależy jakie gusta i wymagania:)) Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam, że masz wersję Anti Age tego balsamu i być może jest dużo lepsza :) Ciesze się, że nie czujesz, że wyrzuciłaś pieniądze w błoto tak jak ta ;) Niestety ten balsam u mnie się nie sprawdził..
    Buźka.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za te parę słów :*