niedziela, 16 października 2011

Pakowanie, tag i pare innych..


Hey dziewczęta :)

Chciałam porobić dzisiaj zdjęcia, opisać co konkretnie zabieram ze sobą z ciuchów i kosmetyków.. Jednak trochę mnie to całe pakowanie przerosło xD Pakowałam się praktycznie cały dzień, jak już stwierdziłam, że mam absolutnie wszystko czego mi potrzeba - zważyłam moją walizkę. Ku mojemu zdziwieniu waga pokazała mi jedyne 7,5 kg -.- Zaczęłam więc upychać wszystko co się da i co może się przydać. Tylko teraz nie wiem czy nie przegięłam w drugą stronę.. ale to się okaże jutro :D Ogólnie ciężko jest, moim zdaniem załadować 20 kg bagażu... To naprawdę dużo rzeczy! Wieczorem, mój cudowny S. zabrał mnie do kina w ramach odprężenia na 'Trzech muszkieterów 3D'. Seans mieliśmy na 19:30 a w kolejce czekaliśmy do 19:45 xD Odbywały się akurat 3 seanse na raz.. Ogólnie film bardzo przerysowany, baśniowy i troszkę przesłodzony jak na mój gust, ale obejrzeć się da :) I tak na marginesie to znowu dali nam beznadziejne okulary, które są wiecznie wypalcowane.. xD

* * *

Tak z innej beczki, zostałam otagowa przez Martuś z bloga www.coralblush19.blogspot.com dziękuję bardzo :* :) Tag nosi nazwę 'Tell Me About Yourself Award'. Zainteresowanych zapraszam do lektury :)


Zasady:
- napisz kto przyznał Ci nagrodę 
- napisz 7 przypadkowych faktów o sobie
 - nominuj 15 blogerek

Zaczynamy ;)

1. Uwielbiam smak rozpuszczalnej kawy z mleczkiem i śmiercionośnym cukrem  :D
2. Moją najbardziej 'widoczną' cechą charakteru jest bezpośredniość. Nie lubię owijania w bawełnę, nie nazywania 'rzeczy' po imieniu, zbędnych intryg itp. Cenię sobie w ludziach umiejętność swobodnego rozmawiania o wszystkim, w końcu ' nic co ludzkie nie jest mi obce'.
3. Lubię lody owocowe, sorbety i wszelkiego rodzaju szejki.
4. Byłabym szczęśliwa pracując w sklepie jubilerskim :D
5. Chciałabym w przyszłości mówić biegle po angielsku.
6. Niedawno zostałam ciocią najsłodszej kruszynki Mai :)
7. Dokładnie od roku i ośmiu miesięcy jestem w szczęśliwym związku z najwspanialszym mężczyzną po słońcem :*

* * *

Krótko, zwięźle i na temat. 
Mam nadzieję, że moje odpowiedzi przybliżyły Wam troszkę moją skromną osobę :) 
Nie będę nikogo szczególnie tagować, bo wiem, że po internecie krążyły już co najmniej dwa takie tagi. Jednak gdyby ktoś z Was chciałby podzielić się z nami kolejnymi siedmioma faktami o sobie, to wszystkich chętnych serdecznie zapraszam! :*
* * *

A tymczasem żegnam się z Wami na najbliższe 3 tygodnie :)
Życzcie mi powodzenia - przyda się :D


Pozdrawiam,
Spark

piątek, 14 października 2011

Sesja


Witam :)








Owoce sesji sprzed tygodnia, nie lubię pozować do zdjęć bo nie umiem, ale podobają mi się te ujęcia :)
W poniedziałek wylatuję do Włoch. Co ja mam ze sobą zabrać na te trzy tygodnie?! Help me!



Pozdrawiam,
Spark

wtorek, 11 października 2011

W kolorze nieba

 
Witam kobitki :)


Dziś przedstawiam Wam najbanalniejszy makijaż oka pod słońcem : kreska na górnej powiece. Jedynym urozmaiceniem może być jej kolor - metalicznie niebieski :) Choć ta opcja na co dzień nie wydaje mi się odpowiednia to na wieczorne wyjścia/imprezy jak najbardziej preferuję.
Kreskę wykonałam eyelinerem z firmy Wibo, którego osobiście nie cierpię za wodnistą konsystencję i paskudną aplikację... O ile jego czarny brat jest naprawdę dobry, to on plasuje się na szarym końcu mojej listy kosmetyków 'jako takich'. Tak więc po stokroć Wam go nie polecam, chyba, że tak jak ja używacie takich produktów odświętnie :)




Co sądzicie? 
Miałyście już okazję używać tego eyelinera? 

***


Pozdrawiam,
Spark


poniedziałek, 10 października 2011

Eva Natura

Hey dziewczyny :)

Ostatnio przy okazji robienia zakupów spożywczych w E.Leclerc po prostu musiałam zajrzeć na dział kosmetyczny ;D Moją uwagę przykuły dwa produkty z firmy Pollena Eva, z serii Natura. Wybrałam krem pod oczy i na powieki z ekstraktem z ziela świetlika (około 8 zł) oraz tonik bezalkoholowy z ekstraktem z koniczyny łąkowej (około 6 zł).


Jeżeli chodzi o krem. Na początku trochę łzawiły mi po nim oczy i stwierdziłam, że będę musiała go wyrzucić albo komuś opchnąć. Dałam mu jednak jeszcze jedną szansę i nałożyłam o połowę mniej produktu niż normalnie (nie żebym go nie wiadomo ile wcześniej nakładała...) i co? Oczy przestały łzawić :D Stwierdzam więc, że trzeba z nim uważać i nie nakładać zbyt blisko linii powiek. Przejdźmy jednak do efektów. Po paru dniach (i nocach) zauważyłam, że skóra wokół oczu jest wyraźnie nawilżona oraz bardzo delikatnie rozjaśniona. Osobiście nie mam problemu z kurzymi łapkami, ale po nieprzespanej nocy lub zwyczajnie gorszym dniu, przydaje się :D Producent obiecuje nam także wygładzenie zmarszczek mimicznych, czego oczywiście nie zauważyłam. W tubce znajduje się 25 ml produktu, więc porównując jego wydajność do pojemności - prawdopodobnie starczy mi na kolejne 20 lat.


Tonik natomiast zainteresował mnie nieco bardziej. Czytałam o nim (chyba) na blogu Ewu, która pisała o nim same pochlebne rzeczy, więc się skusiłam. (Zdradziłam moją sprawdzoną  nagietkową Ziaję, zobaczymy czy się opłaciło czy będę wracać z podkulonym ogonem :P) Producent pisze : "Tonik przeznaczony do przemywania skóry twarzy i szyi po oczyszczeniu lub dla odświeżenia. Bogate połączenie substancji naturalnych: soku z aloesu, D-pantenolu i ceramidów roślinnych sprawia, że tonik nawilża, wygładza, tonizuje oraz przynosi uczucie komfortu i świeżości. Polecany do każdej cery, także delikatnej." Produkt ma bardzo wyrazisty zapach, taki.. ziołowo-chemiczny, nie przeszkadza mi za bardzo :D Użyłam go jak na razie dwa razy do wieczornego tonizowania twarzy, jednak moja skóra w tych obszarach obecnie robi sobie ze mnie jaja - łuszczy się, jest przesuszona, do tego wyskoczyło mi znowu moje 'ukochane' uczulenie wokół ust, którego nigdy nic nie rusza no i nie mogłabym pominąć przepięknych śladów po zaskórnikach, których jak próbowałam się pozbyć to zakrwawiłam sobie te miejsca i teraz mam trzy piękne strupki xD  Żyć nie umierać :D Ale walczę dzielnie i mam nadzieję, że na dniach się poprawi. Tak więc wracając staram się też nie eksperymentować z kosmetykami i jak na razie grzecznie używam tego co sprawdzone.


 A Wy, miałyście już kontakt z kosmetykami tej firmy, co o nich sądzicie? :)


Pozdrawiam,
Spark


sobota, 8 października 2011

Jesiennie

Cześć kochane :)

Obraz za oknem zapewnie większości z Was nie zachęca do niczego innego jak przespania lub przeleżenia całego dnia przed telewizorem :D Ja jednak bardzo lubię jesień. Uwielbiam jesienną modę. Uwielbiam poczucie, że mogę sobie bezkarnie posiedzieć w domu i nikt nie zarzuci mi że marnuję dzień. W tym czasie najczęściej piekę, czytam książki, oglądam ulubione seriale (puścili nowy, już 8 sezon Chirurgów!!) i robię wszystkie te rzeczy na które szkoda mi przeznaczyć czas w piękną, słoneczną pogodę. Dziś jednak mimo niskiej temperatury, wiatru i deszczu wyruszyłam ze znajomymi w plener robić coś produktywnego, a mianowicie - zdjęcia. Dwie godziny marznięcia, kupy śmiechu i dobrej zabawy, to jest zdecydowanie coś co skutecznie ładuje akumulatory i przywraca do życia :) Owoce z sesji pokarzę Wam w najbliższym czasie, gdy kolega już je ładnie przefotoszopuje ;D Bo co Was będę straszyć.. xD Chciałam się też wybrać po południu do kina z moim S. ale nie leciało nic z polotem, więc skończyliśmy w kawiarni pijąc gorącą czekoladę i pałaszując szarlotkę na ciepło z lodami i bitą śmietaną - a co tam, czasem trzeba porządnie zgrzeszyć.. :D
Wypadałoby też wspomnieć o lakierze, który zawładną moim sercem i myślę, że zostanie ze mną już na długo. Mowa tu o moim zdaniem przepięknym odcieniu czerwieni zawartym w 11 mililitrowej buteleczce firmy Butterfly. Od co najmniej pół roku szukałam takiej czystej czerwieni, jednak żal mi było wydać 20 zł na lakier Inglota, a nigdzie indziej nie potrafiłam dostać takiego odcienia jaki sobie upatrzyłam. Aż tu nagle.. wchodzę kiedyś z mamą do Sklepu chińskiego i tam, w koszyczku z lakierami za 3,50 wyławiam właśnie to cudo :





Lakier ma bardzo przyjemną, wodnistą konsystencję oraz precyzyjny pędzelek. Wystarczą w zupełności dwie warstwy do ujednolicenia koloru :) 

Polecam!



Pozdrawiam,
Spark


niedziela, 2 października 2011

PĘDZLE


Cześć kobity :)

W te niedzielne popołudnie przychodzę do Was z notką o pędzlach. Myślę, że będzie to przydatny post dla osób, które dopiero zaczynają lub nie mają funduszy, aby zainwestować w dobre jakościowo pędzle. Moim zdaniem makijaż można wykonać wszystkim, trzeba mieć po prostu odrobinę wyobraźni. Także nie przejmujcie się jeżeli nie macie pełnej kolekcji złotych pędzli Maestro lub Hakuro. Drogeryjnymi odpowiednikami możecie wykonać taki sam makijaż :) Oczywiście dobrze by było mieć pędzle z naturalnego włosia, mięciutkie, profilowane i co tylko :) Ja sama przyznam się, że chciałabym kiedyś zainwestować w coś porządnego. Na wszystko jednak przyjdzie czas (a przede wszystkim pieniądze xD). Przedstawiam Wam więc kolekcję którą przyszło mi się posługiwać i jestem z niej jak na razie zadowolona :)
Zacznę od tego, że pędzle przechowuję sobie w zwykłej szklance jak na zdjęciu powyżej, stoją zawsze na parapecie przy lustrze z Ikei (link) gdzie wykonuję swój makijaż - nie ma lepszego sprzymierzeńca przy malowaniu się niż światło dzienne.

Pędzle do twarzy.


1. Pędzel do różu bądź rozświetlacza firmy For Your Beauty dostępny w zestawie (pacynka, pędzel języczkowy, grzebyk do brwi i rzęs, etui) za około 15 zł. Włosie syntetyczne.
2.Pędzel do pudru firmy For Your Beauty, cena około 10 zł. Włosie syntetyczne.
3.Pędzel typu flat top, wielofunkcyjny, nazwa Powder Brush firmy E.L.F seria Studio. Cena około 25 zł. Włosie syntetyczne, antybakteryjne.
4.Pędzel skośnie ścięty do różu lub brązera firmy For Your Beauty. Cena to około 10 zł. Włosie syntetyczne.
5.Pędzel mojej mamy, prawdopodobnie ma z 20 lat :D

 


Powder Brush E.L.F. - Ten pędzel dostałam od mojego S. na urodziny w tym roku. Wcześniej używałam palców do rozprowadzania podkładu, ten pędzel sprawił, że produkt lepiej stapia się z cerą i nie ma mowy o jakichkolwiek smugach co za tym idzie twarz wygląda duużo lepiej ;) Pędzel wykonany jest z bardzo miękkiego, gęsto rozstawionego włosia, dodatkowym atutem jest to, że jest ono antybakteryjne :) Świetnie rozprowadza podkład (pod różną postacią), puder, rozciera róż, bronzer.. Można go używać jak tylko chcecie :D Mój zakupiony został na allegro, dołączona do niego została plastikowa nakładka dzięki której nie traci swojego kształtu. Ma jednak dwa minusy : wypadają mi z niego pojedyncze włoski, głównie przy myciu co jest jego kolejną wadą, bo myje się go ciężko przez zbite włosie. Za tę cenę jednak polecam każdemu kto poszukuje dobrego, wielofunkcyjnego pędzla za niewielką cenę!



 1. Pierwszy pędzel do pudru jaki mam, służy mi od grudnia ubiegłego roku. Na początku wyglądał od góry jak ten do różu, który prezentuje się obok, jednak z czasem napuszył się i zwiększył swoją objętość dwukrotnie xD Oczywiście mi to nie przeszkadza, a tylko ułatwia omiatanie twarzy :) Jest dość solidnie wykonany, nie wypada z niego włosie, myje się także bardzo przyjemnie. Jedyny minus to szorstkość włosia.. Ale na to także jest rada :D Podczas mycia nakładam na nie trochę odżywki i gdy wyschnie jest mięciusie :)

2. Także mój pierwszy pędzel, tym razem do różu, jakim zdarzyło mi się posługiwać. Na początku bardzo go nie lubiłam, zwyczajnie nie potrafiłam się nim posługiwać :D Historia z objętością jest ta sama co w przypadku pędzla do pudru, znacznie ją zwiększył :D Przez parę pierwszych użyć łysiał okropnie i myślałam, że jak tak dalej pójdzie to zostanie mi tylko sama skuwka xD Jednak po pewnym czasie się uspokoił i już jest w porządku. Przy myciu, także używam odżywki przez co jest przyjemniejszy w używaniu.


1. Tego małego pędzelka używam do rozświetlacza lub (w podróży) do różu :) Włosie jest dość szorstkie, ale w końcu muskam nim tylko szczyty kości policzkowych także tragedii nie ma :P Włosie z niego nie wypada, jest dość solidny. W sumie kupiłam go w zestawie z którego najbardziej chciałam szczoteczkę do brwi, która notabene mi się złamała i muszę kupić nową :( 

2. Tego pędzla w sumie używam najrzadziej, gdy ten opisany powyżej jest brudny zastępuję go tym :) Nigdzie go nie znajdziecie, więc więcej nie muszę chyba pisać, na pewno większość z Was ma u siebie taki 'maminy' pędzel :)

Pędzle do oczu.



1. Pędzelek języczkowy do cieni firmy Donegal dostępny w drogerii Natura za około 7 zł. Włosie syntetyczne.
2. Pędzelek języczkowy do cieni firmy For Your Beauty dostępny za cenę 10 zł. Włosie naturalne.
3.Pacynka do cieni firmy For Your Beauty dostępna w zestawie za cenę około 15 zł. Solidna.
4. Pędzelek języczkowy firmy For Your Beauty także dostępny w zestawie (wraz z wyżej wymienioną pacynką, pędzlem do różu, grzebyczkiem do rzęs i etui) za cenę około 15 zł. Włosie naturalne przypuszczam.
5. Pędzelek kulka firmy Essence kosztuje około 6 zł. Włosie barwione, nie jestem pewna czy naturalne.
6. Pędzelek firmy widmo, był dołączony w jakimś zestawie ale było to lata temu.. Kupiłam ten zestaw chyba w Rossmannie za grosze. Włosie ma bardzo miękkie.

1. Ten pędzelek nazwałabym wielofunkcyjnym. Kupiłam go z myślą o nakładaniu korektora pod oczy, jednak.. przestałam używać korektora :D Jednakowoż bardzo dobrze sprawdzał się do tej czynności, ponieważ jego włosie jest bardzo sprężyste, twardawe, a tym samym nie drapiące. Obecnie służy mi do nakładania cieni na dolną powiekę lub rozcierania kresek :) Niektórzy skarżą się, że cienie się z niego osypują, bo jest za śliski. Jednak ja tego nie zauważyłam. Bardzo dobrze się go pierze, szybko schnie, nie odkształca się, nie traci włosia. Polecam.

2. O tym pędzelku chyba nie trzeba dużo mówić, bardzo dobry, tani pędzelek do nakładania i rozcierania cieni. Słyszałam nawet że niektórzy stosują go do rozprowadzania korektora pod oczy. Czemu nie? :)

3. Przedstawiam Wam najlepszy aplikator do cieni jaki kiedykolwiek miałam! Osobiście bardzo lubię go używać do nakładania cieni na mokro lub zwyczajnie, gdy wszystkie pędzelki muszą iść do prania :D Jego ogromną zaletą jest to, że się nie wygina. Przypuszczam, że w środku musi być jakaś metalowa blaszka, która trzyma gąbeczkę w ryzach. Jeżeli szukacie dobrego aplikatora to polecam tylko ten :)

4. To jest najzwyklejszy pędzelek, którym tylko i wyłącznie aplikuję cienie na powiekę. Do rozcierania się nie nadaje ze względu na zbyt długie i rzadkie włosie. Jednak do rozcierania używam zazwyczaj dwujeczki :)

5. Kolejny pędzel, którego nie trzeba przedstawiać. Fenomen. Mój pierwszy pędzelek typu kulka. Niesamowicie ułatwia cieniowanie powieki. Z nim wykonywanie smoky eyes to łatwizna! Poza tym jest mięciutki i nie gubi włosia. Jeżeli szukacie jakieś innej taniej kulki lub pędzelka wielofunkcyjnego to obojętniejaka zrobiła na swoim blogu świetną recenzję porównawczą, zapraszam do poczytania <kilk>.

6.Tego pana używam do zmiatania osypanego tuszu bądź cieni z dolnej powieki w ciągu dnia. Zawsze gości w mojej kosmetyczce. Jedna dziewczyna YT, używa go do nakładania różu.. Zapraszam na jej kanał :
Tutaj nakłada róż właśnie tym pędzelkiem - <klik>
Tutaj mówi o swoich pędzlach - <klik>


* * *


To wszystko. Malutko, ale jest wszystko to czego mi potrzeba. No, może poza spiralką do utrwalania brwi której nie sfotografowałam bo leży w łazience i skośnego pędzla do linera lub brwi, którego sie jeszcze nie dorobiłam bo za daleko mi do H&M :D  Póki co kreskę wykonuję linerem w kałamarzu a brwi wypełniam kredką :) Mam nadzieję, że wytrwałyście do końca.
Życzę Wam udanego, słonecznego, niedzielnego popołudnia :D
Buźka.


Pozdrawiam,
Spark


sobota, 1 października 2011

Mini houl


Hey Misiaki :)

Dzisiaj napstrykałam trochę fotek, wiec w najbliższym czasie możecie spodziewać się kilku słów o moich pędzlach do makijażu oraz pewnym niezbędniku - ale o tym w następnych postach :) Dziś natomiast małe zakupy, które poczyniłam w ciągu ostatnich dni.

Będąc w Auchanie natknęłam się na kremy do rąk, a czymże jest jesienna pielęgnacja bez owego kosmetyku! Wybrałam więc produkt, którego jeszcze na drogeryjnych półkach nie wiedziałam : Joanna 'Sweet Fantasy' o zapachu czekolady. Koszt to około 8 złotych. Zapach wprost palce lizać! Nawilżenie to już sprawa dyskusyjna. Średnio radzi sobie z moją wymagającą skórą, zostawia naprawdę nieprzyjemny film, a wspomnę tu, że nigdy mi to specjalnie nie przeszkadzało. Tak więc kremu tego nie polecam nawet dla obłędnego zapachu...

Będąc jeszcze w Auchanie musiałam zaopatrzyć się w bardzo dobre zmywacze do paznokci  : Simple Beauty. Kosztują 99 groszy, są w różnych gamach kolorystyczno-zapachowych, nie śmierdzą jakoś mocno i najważniejsze - dobrze rozpuszczają lakiery przy zmywaniu, więc niczego sobie nie rozmazujemy tylko ładnie 'ściągamy' kolor z płytki.  Polecam z czystym sumieniem :)


Zakupy apteczne wykonuję rzadko, chyba że chodzi o typowe medykamenty. Po pozytywnych recenzjach jakich naczytałam się na blogach i nasłuchałam na YT, postanowiłam wydać te parę groszy na Olej rycynowy i Maść z wit. A. Jak na razie olej systematycznie, co wieczór ląduje na moich brwiach i rzęsach, a maść wokół ust, na łokciach i piętach gdy tylko zobaczę jakieś zgrubienie bądź uszkodzenie naskórka - działa?  Co do olejku to jeszcze się nie wypowiadam, bo za krótko go stosuję, żeby cokolwiek było widać. Maść polecam, ponieważ świetnie wygładza i regeneruje naskórek :) Osoby z tzw. 'zimą' wokół ust lub łuszczącym się nosem od ciągłego smarkania, też powinny się w nią zaopatrzyć.

Wczoraj natomiast wraz z moim S. podjechaliśmy do Rossmanna, radzę Wam przejrzeć nową gazetkę i czym prędzej pojechać bo jest dużo fajnych promocji :) Przechodząc jednak do sedna sprawy. Zaopatrzyłam się w żel do mycia twarzy Garnier Essentials do cery normalnej i mieszanej (czyli idealny dla moich normalnych polików i przetłuszczającej się strefy T), bo Synergen już mi się powoli kończy :) Kosztował około 12 złotych. Nic więcej Wam jak na razie nie powiem, poza tym, że ładnie pachnie i bosko się pieni, ponieważ dopiero dziś rano użyłam go pierwszy raz. A i dla zainteresowanych - posiada SLS i wszystkie możliwe parabeny xD

Kolejny mój zakup to Balsam z Lovely, niby ten co ma właściwości identyczne jak Carmex. Pachnie zupełnie jak on, tyle że jest o połowę tańczy (4,99). Właściwości? Zdecydowanie mało Carmexowe :D Taka wazelina z mentolem, do Carmexa, moim zdaniem mu brakuje... wygładzania i nawilżania ust! Podkreślam, że są to moje odczucia dopiero po paru użyciach..


Ostatnią już rzeczą na jaką postanowiłam wydać moje stypendium to szminka z Rimmela w kolorze o którym marzyłam aby wypróbować - 070 Airy Fairy. Jest na nią teraz promocja - 13,99 ;) Zapach piękny, kolor cudny a właściwości.. jeszcze nic nie mogę zdradzić :)



To byłby już mój cały houl. 
Co sądzicie o tych produktach?
Miałyście już z którymiś doczynienia? 
I pytanie ostatnie - najpierw pędzle czy niezbędnik? :)



PS.Wczoraj byłam na szczepieniu przeciw błonnicy i tężcowi - czy Wam też kręci się w głowie jak czujecie igłę w swojej skórze? Bo ja bardzo często mam stany przedmdlejące -.- A ręka boli mnie dzisiaj jak cholera, podobno tak ma być przy tej szczepionce.. xP


Pozdrawiam,
Spark