sobota, 17 września 2011

Ohh! Blushed again..


Hey dziewczęta :)

Dziś przychodzę do Was z małą recenzją różu do policzków firmy Miss Sporty, który testuję już jakieś trzy tygodnie. Jak zauważyłyście mało u mnie recenzji kosmetyków kolorowych, wynika to z prostych względów - staram się zużywać to co mam nie wydając pieniędzy na nowe produkty oraz praktycznie co dziennie wykonuję taki sam makijaż - szybki, minimalistyczny, dzienny :D O kosmetykach które nadal w większości używam możecie poczytać TU.


Róż o którym mowa w dzisiejszym poście nosi nazwę "Ohh!BLUSHED again..' i jest w odcieniu 003 Sienna - róż złamany brzoskwinią - moim zdaniem kolor idealny dla szatynek.




Koszt produktu to niewiele ponad 10 złotych.
Bardzo dobrze współpracuje z pędzlem, świetnie się rozciera, nie robi brzydkich placków ani smug jak w przypadku różu z Wibo.
 Pigmentacja jest dla mnie idealna, mogę sobie budować efekt taki jaki chcę uzyskać. Od bardzo delikatnego do wyrazistego. Nie możliwe jest zrobienie sobie nim krzywdy :)
Powiedziałabym, że trwałość tego różu zawiera się w przedziale od 4-6 godzin w zależności jak często dotykamy twarzy, więc całkiem nieźle jak na mój gust :D
 Z pewnością kupię sobie inne odcienie.
Polecam.

 * * *


· Nowy hotel nie jest jakoś dużo lepszy, jednak nie muszę już oglądać swojej byłej 'szefowej' więc od razu lepiej się pracuje :D
· Jutro wybieram się na symfoniczny koncert Comy  do Kielc, nigdy nie byłam na tego typu koncercie więc jestem niesamowicie podekscytowana.. Słucha ktoś? <klik>
· W następnej notce może poopowiadam Wami o mojej niedużej kolekcji pędzli, co Wy na to? :)


Pozdrawiam,
Spark


8 komentarzy:

  1. hmm;) tani i ciekawy
    pozdrawiam
    u-majorki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. ładny kolorek :)
    chętnie bym poszła na koncert comy, dawno na żadnym nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. O kolekcji pędzli chętnie poczytam :)
    A róż ma piękny kolor *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Też pamiętam o szczotce ;) W sumie notka w połowie już zrobiona i czeka od tygodnia na skończenie, ale zawsze znajdzie się coś innego. Zaraz się za nią zabiorę :D A kremiki spisują się całkiem dobrze. Też strasznie chcę o nich coś napisać, ale nie wiem czy to jeszcze nie za wcześnie. Choć gdyby krem miał zamiar zrobić mi krzywdę, to stałoby się to już po kilku użyciach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Robię jej małą sterylizację haha :D Gotuję ją w garnku co drugi dzień, a po każdym użyciu płuczę pod bieżącą wodą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To, że kocham róże z tej serii już wiesz - równie mocno kocham Comę!:D Nynynyy ma zielone kocie oczyyyy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny kolorek : )
    Zapraszam również do siebie , dopiero zaczynam : )

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za te parę słów :*