sobota, 3 września 2011

Beauty day


Witam. :)

Nie wiem jak Wy, ale pedikiur i manikiur nie należą do czynności, które wykonuje z jakimś specjalnym zachwytem. Sprawia mi to oczywiście przyjemność i lubię mieć wypielęgnowane stopy i dłonie.. jednak rzadko potrafię się zmotywować, żeby moczyć, peelingować, zdzierać i robić wszystkie inne rzeczy dostatecznie długo aby osiągnąć pożądany (wymarzony) efekt.. Zwyczajny leń ze mnie. 
Dziś jednak z nadmiaru czasu postanowiłam zrobić coś dla siebie, a że wyżej wymienione części ciała wołały o pomstę do nieba doprowadziłam je w końcu do porządku :) Zrobiłam dla Was małą fotorelację, bo osobiście bardzo lubię czytać i oglądać takie rzeczy :)


Wszystkie miski w moim domu były zajęte, ale od czego jest wanna :D Nalałam wody, dosypałam soli kuchennej (z braku laku i kit dobry ^^) i dolałam resztkę żelu pod prysznic z ISANY kokosowego, co by mi ładnie pachniało :D Moczyłam się tak około 15 minut...


Następnie wykonałam peeling, produktem z Synergen, którego używam także do twarzy, ale co tam - ładnie się spisał :D


Kolejny krok (którego nie cierpię!) - szorowanie pumeksem! 


I wreszcie... mogę przystąpić do pielęgnacji paznokci. Coś co lubię najbardziej z wszystkich kroków ;) Nadaję paznokciom pożądany kształt, pozbywam się skórek, wyrównuję płytkę przy pomocy bloczku polerskiego i zwykłej 3stepowej polerki, nakładam serum z Wibo i wykonuję klasycznego frencza dzięki któremu stopy zawsze wyglądają schludnie :) Na koniec nakładam na skórki oliwkę (zwykłą dla dzidziusiów, skradziejowaną mojej malutkiej siostrzenicy :D).

 
Jak możecie zaobserwować na zdjęciach moje paznokcie u rąk są.. jeszcze przed zabiegiem :D
Manikiuru już nie fotogafowałam, ale najpierw oczywiście moczyłam pazurki w podgrzanej oliwie z oliwek i wykonywałam jednocześnie peeling dzięki łyżce cukru, którą dodałam do oliwy (moje ulubione 2w1). Normalnie dodałabym też cytrynę (żeby walczyć z zażółconą płytką paznokcia, moja jeszcze nie jest taka zła - moja koleżanka ma normalnie odblaskowe żółtko! Masakra..) jednak nie doszukałam się jej w lodówce :D
Potem wszystkie kroki takie same jak w przypadku pedikiuru, tym razem jednak zdecydowałam się na odrobinę koloru i pomalowałam paznokcie dwoma lakierami Wibo Extreme Nails nr. 177 (na serdecznym palcu) i Lovely Color Mania nr. 116. Na koniec także wyoliwkowałam pożądnie skórki.



A wy lubicie wykonywać te dwie czynności? Jak często je robicie?


Pozdrawiam,
Spark



5 komentarzy:

  1. Uwieeelbiam! :) Mogłabym całymi dniami siedzieć i zajmować się stopami i łapkami :D

    Fakt, dziś wyjątkowo One by one posklejał mi rzęsy, ale w większości przypadków taka sytuacja nie ma miejsca ;) Po za tym najbardziej pasuje mi opcja dwóch warstw ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja szczerze mówiąc - nienawidzę zabawy przy paznokciach. Piłowanie to dla mnie horror, nie mam cierpliwości do takich rzeczy.
    Jestem pod wrażeniem frencza na stopach! Ja sama sobie u rąk zrobić nie umiem a co dopiero na dole. Mistrzostwo świata:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, miło mi bardzo :) Ja wczoraj też robiłam sobie pedicure i tez mam na nogach francuza:)

    Pozdrawiam i również obserwuję;*

    vogue-beauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. takier Lovely ma śliczny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  5. HeHe
    świetnie to wygląda !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za te parę słów :*