środa, 31 sierpnia 2011

Pokolorowane

Witam kochane :)

Wczoraj pierwszy raz w moim życiu użyłam szamponu koloryzującego do farbowania włosów i chciałabym się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami :)


Już od dawna chciałam zrobić coś z moimi włosami, po prostu potrzebowałam jakiejś zmiany. Najpierw myślałam o użyciu farby do włosów, jednak z tym jest za dużo roboty.. odrosty, włosy strasznie się niszczą i te sprawy.. Użyłam więc Szamponu koloryzującego z Deli No.1 w odcieniu 4.0 brąz. Przeczytałam o nim na blogu Moherowej i stwierdziłam, że z nieba mi spadła z jego mini recenzją, bo znając mnie stałabym przed półką pół godziny nie mogąc się zdecydować na konkretną markę :D

Jaki efekt chciałam osiągnąć?
Nic szalonego, trochę pogłębić kolor, odżywić go i nadać włosom blasku.
Do szamponetki mamy dołączone rękawiczki, w środku znajduje się 40 ml produktu - na moje półdługie włosy to było troszkę za dużo.Producent pisze, że kolor powinien się zmyć maxymalnie do 6 myć (zobaczymy).


Z tyłu czytamy, że :
To idealny produkt dla kobiet, które w prosty i szybki sposób chcą zmienić kolor włosów lub odświeżyć ich barwę. Jego formuła nie zawiera amoniaku ani utleniaczy dzięki temu jest bezpieczny i wyjątkowo łagodny dla skóry głowy. Kompozycja odpowiednio dobranych roślinnych składników odżywczych i ekstraktów z kory drzewa chinowego, nasturcji, rumianku, morszczynu i miodu, chroni i pielęgnuje delikatną strukturę włosa, nawilża skórę głowy, stymuluje cebulki włosowe i efektywnie zwalcza ich wypadanie. Delikatna, kremowa konsystencja sprawia, że szampon łatwo się nakłada i rozprowadza oraz nie spływa z włosów. 

W trakcie koloryzacji cała łazienka (a przynajmniej wanna i kafelki nad nią xD) była zafajdana ciemnobrązowym kolorem jaki wypływał z opakowania. Zdecydowanie wygodniej byłoby umieścić tego typu produkt w jakiejś małej buteleczce.. Mimo tego łatwo było to wszystko zmyć (nawet gdy trochę przyschło), więc tragedii nie ma :) Papkę trzymałam na głowie około 20 minut, zmyłam i gdy spojrzałam do lustra nie zauważyłam żadnej różnicy. Jednak gdy wysuszyłam włosy moim oczom ukazał się już zupełnie inny kolor :) Może nie taki znowu inny od mojego naturalnego, ale otrzymałam taki efekt o jaki mi chodziło! Ładny, głęboki odcień brązu, włosy gładkie i błyszczące i bardzo miłe w dotyku. Dodatkowo szampon mnie nie uczulił.
Jestem zachwycona :) Dziś kupiłam sobie kolejne opakowanie, tym razem odcień 'ciemny brąz' i gdy tylko ten kolor się zmyje zaaplikuję następny.





A wy co myślicie o takich szamponach koloryzujących?



Pozdrawiam,
Spark



TAG


Hey dziewczyny :)

Dzięki uprzejmości obojętniejakiej zostałam zaproszona do zrobienia Tagu (mojego pierwszego ^^), więc czym prędzej zabieram się do odpowiedzenia. 
Zapraszam oczywiście do odwiedzenia jej BLOGA, śledzę go z zapałem! :)

Zasady:
1. Napisz kto przekazał Ci nagrodę, podaj linka.
2. Napisz 7 rzeczy o sobie.
3. Odpowiedz na poniższe pytania
4. Przekaż nagrodę 10 innym blogom. 

Część pierwsza:
1. Obecnie jestem w trzeciej klasie. Jeszcze dwa lata temu uczęszczałam do liceum do klasy o profilu farmaceutyczno-chemicznym i byłam święcie przekonana, że pójdę na studia w tym kierunku. Jednak nic bardziej mylnego :D Pod koniec pierwszego semestru I klasy zdałam sobie sprawę, że mnie to nie kręci i  spontanicznie przeniosłam się do technikum. Chodzę do klasy hotelarskiej i nie żałuję :)

2. Jestem totalnym sportowym antytalentem. Co ciekawe mój chłopak wręcz przeciwnie.. także się uzupełniamy xD

3. Mam totalnie zróżnicowany gust muzyczny od hard rocka przez hip-hop, pop i muzykę elektroniczną. Jedyna muzyka, która do mnie nie przemawia to reggae. Nie mniej w piosenkach liczy się dla mnie głównie ich tekst, w którym szukam odzwierciedlenia swoich myśli i uczuć, jak to znajdę nie liczy się dla mnie jaki to gatunek muzyki..

4. Uwielbiam filmy akcji, s-f, przygodowe :D Ma się dużo dziać :) Moje ulubione to Transformers, Władca Pierścieni, Transporter, Elizabeth i oczywiście Underworld!  Poza filmami uwielbiam też seriale, które namiętnie śledzę i w sumie wszystkie dostępne sezonu już za mną xD Głównie są to seriale amerykańskie takie jak : Chirurdzy, Dr. House, Polotkara, Dexter, Życie na fali, Kości, Californication..

5. Od 4 lat interesuję się biżuterią hand-made. Największa, systematyczna produkcja była oczywiście na początku, z czasem osłabła, aż w końcu zanikła, jednak lubię do tego powracać. W moim tajemniczym kuferku nadal trzymam wszystkie potrzebne do wyrobu rzeczy takie jak koraliki, półfabrykaty itp. :)

6. Poza antytalentem do sportu mam także skryty antytalent do gotowania! Niczego nie potrafię optymalnie doprawić, dogotować lub nie spalić.. Jednak bardzo lubię piec i to zdecydowanie lepiej mi wychodzi :D

7. Pierwszy tusz (Miss Sporty) zakupiłam w 1 klasie gimnazjum, pierwszy podkład (Wibo w kompakcie) rok temu.

Część druga :
1.Twój ulubiony kolor?
Cały pokój mam skąpany w fiolecie więc prawie każdy kto do niego pierwszy raz wszedł nie omieszkał stwierdzić, że chyba bardzo lubię ten kolor. Sama do końca nie wiem dlaczego tak się stało ^^ Jednak poza fioletem lubię też turkus, choć jedyną rzeczą jaką posiadam w tym kolorze jest kredka z Essence w kolorze cool breeze :D

 2. Ulubiona piosenka?

3. Nazwa ukochanego deseru?
Tiramisu - mojej siostry :D

4.Co Cię najbardziej wkurza?
To, że czasu nie da się zatrzymać.

5.Gdy jest Ci smutno to?
Zaszywam się w moim pokoju, z dala od ludzi, słucham muzyki i rozmyślam.

6.Ulubione zwierze?
Moja suczka - labrador o dźwięcznym imieniu Tesi :D


7.Czarny czy biały?
Biały. Uwielbiam białe bluzki - moja słabość.

8.Twój największy lęk?
Ciemność.

9.Twoj najlepsza cecha to..
Cierpliowść, pomocność.

10. Codzienna postawa?
Głowa do góry i byle do przodu.

11.Czym jest perfekcja?
Czymś do czego zdecydowanie mi daleko.

12.Grzeszna przyjemność..
 Czy czerwone wino to grzeszna przyjemność? Na pewno jednak jest warte grzechu :D


Zapraszam do zabawy:


Dziękuję za uwagę :)


 Pozdrawiam,
Spark


poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Vipera nr. 171


Jest już bardzo późno dlatego zdjęcia są kiepskiej jakości.. Chciałam wam jednak pokazać jak wygląda nudziak z Vipery na moich paznokciach prezentowany w poprzedniej notce. Nie jest to idealny kolor współgrający z moją karnacją, jednak chyba ciężko o taki, więc koniec końców - jestem zadowolona :)

Odcień jest chłodniejszy niż na zdjęciu powyżej, bardziej oddany jest na zdjęciu poniżej :P

Lubię lakiery z tej serii. Są wyposażone w małe, poręczne pędzelki, którymi precyzyjnie nałożymy lakier. Konsystencja jest lekko kremowa i mogłoby się wydawać, że będą smugi, jednak nic takiego nie ma miejsca :) Cena to 3,50 w perfumerii 'Aha!' którą znajdziecie m.in. w Tyskim City Point :)
Jedyny ich minus - szybko gęstnieją..

Użyłam dzisiaj :

1. Serum Lovely, standardowo dwie warstwy. (potem odtłuściłam je zmywaczem, ale chyba nie powinnam xD)
2. Dwie warstwy lakieru Jumpy nr. 171.
3. Utwardzacz Wibo, który ma za zadanie przedłużać trwałość lakieru (wspominałam Wam już, że na moich paznokciach lakier nie ma prawa bytu, w jakimś znośnym stanie, dłużej niż 1 dzień..? :// ). Zobaczymy czy zdziała cud.



Pozdrawiam,
Spark



Wyznania zakupocholiczki cz.1


Hey kochane :)

Ostatnio wpadłam w zakupowy szał spowodowany nagłym przypływem gotówki, ale spójrzmy prawdzie w oczy.. przecież to wszystko jest BARDZO potrzebne, czyż nie? :D Dziś tylko kosmetyki..

PIELĘGNACJA

 
Jak niektóre z Was wiedzą, zakupiłam niedawno lawendowy szampon z Ziaji. Używanie go było opłakane w skutkach. Cudownie oczyszczający szampon sprawił, że miałam na głowie suche siano. Totalnie bez życia. Włosy stały się w dotyku szorstkie jak stara szczota. Wcześniej używałam szamponu z Palmolive do włosów normalnych i przetłuszczających się, który pachniał jak cytrynowe landrynki jednak dostałam od niego łupieżu.. Nie wiem jak wy, ale dla na mnie, dwie szamponowe porażki to za dużo xD Nigdy nie przywiązywałam do włosów szczególnej uwagi, byleby się błyszczały i były miękkie co zazwyczaj udawało mi się osiągnąć przy regularnym używaniu produktów z Timotei. Postanowiłam więc nie eksperymentować już z tanimi szamponami i postawiłam na firmę, która nigdy mnie nie zawiodła. Loreal PARIS Elseve. Tym razem wybrałam wersję Nutri-blask do włosów długich i pozbawionych witalności. Produkt jest z proteinami perły, co ma nam zapewnić oślepiający blask. Szampon ładnie pachnie, świetnie się pieni, a z balsamem z Mrs. Potter's stosowanym na końcówki (zmieniłam taktykę i już jest ok :), dosłownie odratował moje włosy. 
Kosztuje około 11 zł i szczerze polecam.

Do tego w moje ręce wpadły kolejne opakowania :
-zielonego Taft'a (nie skleja włosów, mój ideał, koszt około 12zł :) 
-toniku nagietkowego z Ziaji (tonizuje, nie podrażnia, delikatnie pachnie, 8zł)
-peelingu Synergen do cery wrażliwej ( co do jego przeznaczenia to drobiny ma tak ogromne, że skóra wrażliwa powinna się go moim zdaniem wystrzegać.. Natomiast nic mi tak cudownie nie oczyszcza twarzy jak ten peeling. Widocznie odblokowuje mi pory, niweluje zaskórniki, wygładza wszelkie grudki. Polecam dla osób ze skórą normalną bądź mieszaną i zdecydowanie NIE WRAŻLIWĄ. To moje trzecie opakowanie, w Rossmannie dostępny za 5zł.)
-mydła pod prysznic z Ziaji seria Blubel na liliowo jagoda porzeczka (pięknie pachnie, wydajne, ładnie się pieni, tani)
-anty-prespirantu Nivea calm&care (co do nakładania go zaraz po goleniu się nie wypowiem, ponieważ zawsze wykonuję tę czynność wieczorem, natomiast nie zawiera alkoholu i w miarę dobrze chroni przed potem i nieładnym zapaszkiem).
-maseczki Bielenda do cery mieszanej i tłustej (są świetne, za niedługo recenzja)

Oraz nowości:
-kremowy płyn do higieny intymnej Joanna seria Z Apteczki Babuni (dość intensywny zapach, wygodne dozowanie, odświerza)
-płyn do demakijażu Rival de Loop Clean&Care (jeszcze nie używałam, ale swego czasu był mocno zachwalany, dorwałam go dziś w promocji za 3,99)
-natychmiastowa terapia dla włosów farbowanych Schwarzkopf GlissKur (tej wersji jeszcze nie miałam, kupiłam z myślą o jutrzejszym farbowaniu :)


-Próbka kremu Lirene do cery wrażliwej i alergicznej na dzień i na noc (dziś wypróbujemy)
-Bibułki matujące Wibo (moje pierwsze opakowanie jakichkolwiek bibułek, długo nie mogłam ich dostać w Rossmannie bo były wykupione. Dziś udało mi się wziąć ostatnią sztukę..)
-Szampon koloryzujący Delia No.1 w odcieniu 4.0 brąz (wzięłam dla pogłębienia i odświeżenie mojego naturalnego koloru włosów, jutro przetestujemy)

KOLORÓWKA


Odwiedziłam też dzisiaj drogerię Aha, która posiada szafę z Essence i ku mojemu zaskoczeniu na półce znalazłam ostatnią sztukę pędzelka kulki, który już wszyscy mają, a ja wiecznie nie umiałam go dostać. A tu proszę, czekał sobie na mnie grzecznie. Rzeczywiście jest mięciutki, lekki i zobaczymy jutro jak się spisze w akcji ;)  Lakiery z Vipery też odkryłam tam przypadkowo ukryte na dolnej półce pomiędzy pudełkiem ze starej limitowanki z Essence (z której jakoś nic do mnie nie przemówiło), a szamponami :D Wybrałam jeden w odcieniu Nude nr.171. Jutro będzie miał swoją szansę. 
Następnie zrobiłam nalot na szafy w Rossmannie i wybrałam :
-Tusz do rzęs Manhattan Ultimate long & curl z klasyczną szczoteczką, spodobało mi się opakowanie więc wzięłam xD (na pewno niedługo zrecenzuję, ponieważ nie spotkałam się z nią jeszcze. Cena to ok. 16zł :)
-Długą kredkę do oczu Lovely w kolorze brązowym (używam jej głównie do brwi, już jedną całą zużyłam, dałam za nią niecałe 4 złote :)
-Lakier Miss Sporty do frencha nr.3 z pędzelkiem podobnym do lakierów z Essence Colour&Go.
-Utwardzacz do paznokci Wibo (potrzebny mi był jakikolwiek, kosztował około 6 zł)
-Róż Miss Sporty w odcieniu 003 Sienna z drobinkami (wzięłam bo mam dość męczenia się z różem Wibo..)


To by było na tyle. Szukałam jeszcze jakiegoś sprayu do włosów z termoochroną, jednak znalazłam tylko pasty prostujące i kremy... Miałyście już do czynienia z jakąś maskarą z Manhattanu?


Pozdrawiam,
Spark



środa, 24 sierpnia 2011

Zakupy - pielęgnacja :)


Hey :)

Przedstawiam Wam moje niewielkie zakupy. Testowałyście już coś z tych rzeczy?


*Jedwab do włosów Biosilk. Produkt każdej z Was już pewnie znany. Trwa promocja w Rossmanie i kosztował około 4 złotych. Lubię ten produkt, zbawiennie działa na moje włosy - są miękkie, lśniące, a końcówki nie 'puszą się'. Do tego 15 ml starcza mi na około pół roku więc jego wydajność robi na mnie wrażenie ;)

*Pachnące pastylki do odkurzacza Pachnąca Szafa (lawendowe). Dostępne w Rossmanie za około 1,40. Taki pachnący gadżet :)

*Serum do paznokci Wibo (w poprzedniej notce recenzja). 

*Mleczko do demakijażu, cera normalna i mieszana Lirene. To moje drugie opakowanie tego mleczka. Nic mi po nim nie wyskakuje, dobrze zmywa makijaż i bardzo delikatnie pachnie. Używam do demakijażu twarzy i oczu. Zapłaciłam za nie około 14 złotych.

*Dezodorant Rexona Crystal. Kocham ten zapach! Coś pięknego. W ciągu dnia do odświeżenia produkt moim zdaniem idealny. Do tego całkiem nieźle chroni :) Kosztuje coś koło 12 złotych.

*Balsam Mrs. Potter's Moc Bursztynu. Używałam go dwa razy i szału nie ma. Włosy dobrze się po nim rozczesują, są trochę bardziej błyszczące (nigdy nie miałam z tym problemu), ale tu kończą się zalety - nadal są suche! (co jest efektem ubocznym Szamponu lawendowego z Ziaji - odradzam jego kupno, po pierwszych trzech użyciach byłam wniebowzięta i wychwalałam go pod niebiosy - włosy były ładnie oczyszczone, lejące i utrzymywały ten stan przez trzy dni (u mnie to dużo :D). Jednak im dalej tym gorzej.. Wysusza włosy na wiór.) Zobaczymy co będzie dalej.. Balsam kupiłam go za jakieś 7 złotych. Zobaczcie sobie opinie na wizażu TU.

***

Co poleciłybyście mi do nawilżenia włosów? Zastanawiam się nad maską z Biovaxu lub Herball Essences Nawilżenie po brzegi. A może zainwestuję w coś TAKIEGO?

***

A na koniec pokażę Wam jeszcze jedną moją dzisiejszą zdobycz - Babusa, przynajmniej szybko go nie ukatrupię. Kaktusy wytrzymały ze mną pół roku! xD




Pozdrawiam,
Spark


wtorek, 23 sierpnia 2011

Odżywkowo


Hey :)

Moje paznokcie od zawsze sprawiały mi mały problem : każda płytka ma inny kształt, są kruche, łamią się i rozdwajają. Ja jednak zawsze chciałam mieć długie, ładne i mocne paznokcie. Marzenie ściętej głowy? W maju zaczęłam kurację Belissą (dodatkowo wypadały mi garściami włosy) w nadziei, że coś pomoże. Zjadłam całe opakowanie. Efekt nie powalił na kolana. Był tak nikły, że pokuszę się o stwierdzenie, iż efektu nie było. Włosy dalej mi wypadają, a paznokcie łamią. Jednak nie z takim natężeniem jak przed kuracją. Zasięgnęłam więc pomocy dwóch odżywek do paznokci firmy Lovely. Oto moja recenzja.


Serum wzmacniające z wapniem i witaminą C.
Jak widzicie na zdjęciu, zużyłam całe. 
Koszt to około 7 złotych za 11 ml produktu.
Co mówi producent?

'Serum zawiera kompleks wyciągów z wiśni egzotycznej z zachodnich Indii i wapnia zamkniętych w kapsułkach liposomów. Wiśnia egzotyczna jest bogatym źródłem wit. C ,A i F, które stymuluje regenerację komórek i syntezę kolagenu.'

Serum ma początkowo konsystencję wodnistą, z czasem galaretowacieje :D Pachnie delikatnie, jednak jest to chemiczny zapach. Osobiście mi nie przeszkadzał.
Nie ma na opakowaniu zaznaczonego sposobu użycia, czy częstotliwości z jaką mamy aplikować produkt. Dla mnie jest to minus. Serum wchłania się całkowicie po nałożeniu. Smarowałam więc paznokcie dwa razy (nałożyłam, czekałam aż się wchłonie i smarowałam jeszcze raz) przed aplikacją lakieru kolorowego (w moim przypadku co dwa dni ;P) lub co najmniej dwa razy dziennie, gdy nie miałam pomalowanych paznokci.
I wiecie co? Pomogło :D Paznokcie szybciej rosną, nie łamią się, nie rozdwajają, są zdecydowanie mocniejsze. Nie jest to jednak efekt trwały.. Po pewnym czasie paznokcie wracają do swojego pierwotnego, beznadziejnego stanu. Jednak na pewno zakupię jeszcze nie jedną buteleczkę tego specyfiku.

Odżywka TOP COAT.
Ten specyfik kupiłam jak widać niedawno. 
Koszt to znowu około 7 zł i otrzymujemy również 11 ml produktu.
Co tym razem mówi producent?
 
'Bardzo szybko schnąca odżywka do paznokci Top Coat. Czas schnięcia to od 30 do 55 sek. Dzięki regularnej aplikacji odżywka bardzo dobrze utwardza paznokcie a lakier dłużej utrzymuje się na utwardzonym paznokciu. (trochę masło maślane) Widoczny natychmiastowy połysk po nałożeniu.'

 A teraz poznajcie moją inteligencję :D
Kupiłam ten produkt aby używać ją jako utwardzacz, bez dokładnego wczytania się w etykietkę. I tu powstaje pewien problem bo skoro to Top Coat to w głównym założeniu myślałam, że mogę ją aplikować na lakier. Jednak nic bardziej mylnego, w końcu to odżywka (jak odkryłam w domu). Tu producent moim zdaniem trochę za bardzo pomieszał. Możemy ją używać jako Base Coat ale nie jako coś nawierzchniowego... Niby oczywiste, a i tak dałam się nabrać xD Głupota nie boli.
W każdym bądź razie nabłyszcza paznokieć bardzo delikatnie, szału nie ma. Utwardzenia też jakoś specjalnie nie zauważyłam, ale stosuję ją jakieś dwa tygodnie i może jeszcze zdziała cuda.

Jak na ten moment - nie polecam.




Czatuję teraz na odżywkę z Nail Tek'a Foudation II. 
Zobaczymy :)
Pozdrawiam,
Spark



Lakieromania


Cześć dziewczyny :)

Długo nie miałam weny, nic szczególnego też nie kupowałam, a na dworze jest taki upał, że ledwo żyję. Tak więc opuściłam się trochę w pisaniu. Dzisiaj jednak uzbrojona w sok jabłkowy z kostkami lodu postanowiłam coś naskrobać. Przygotujcie dużą dawkę cierpliwości :D Mój dzisiejszy temat : "Lakiery do paznokci". 

   * * *

Oto moja skromna kolekcja, która liczy sobie 18 lakierów i 2 odżywki. Niewielka - ale za to namiętnie używana :


Z racji tego, że straszna ze mnie 'koszykara' wszystko mogłabym trzymać w wiklinowych pudełkach. Tak też mieszkają moje lakiery i przybory do manikiuru :

 

Tu kończy się część wprowadzająca. 
Przejdźmy do recenzji poszczególnych lakierów, radzę nie czytać wszystkiego bo możecie się zanudzić, najlepiej wybierzcie lakiery, które Was najbardziej interesują i zapraszam do lektury :)

Lakiery Wibo z serii 'Express growth'.

Numery od lewej297 (krwista czerwień), 304 (pomarańczowy), 6 (fiolet), 125 (biały z niebieskim brokatem)
Kosztkażdy około 6 zł
Pojemność : czerwień, fiolet i biały po 8 ml, pomarańczowy 8,5 ml
Pędzelek : Klasyczny, dość długi i niezbyt szeroki. Dość precyzyjny. 
Konsystencja : Na początku lakiery są dość wodniste, jednak dzięki temu bardzo wolno gęstnieją. Mój najstarszy lakier z tej serii mam około półtora roku i nadal bardzo przyjemnie mi się go używa. 
Krycie :  
Czerwień - wystarczy jedna warstwa (druga tylko pogłębi kolor),
Pomarańcz - co najmniej trzy warstwy (jest to mój najnowszy lakier, tym samym najbardziej wodnisty), świetnie nadaje się do malowania paznokci u stóp, ponieważ w przypadku dłuższych paznokci u rąk prześwituje 'biała końcówka'. 
Fiolet - Wystarczą dwie warstwy. 
Biały z brokatem - Znienawidzony przeze mnie lakier. Nie używam go, konsystencja to dla mnie totalna porażka. Smuży, nie nadaje się na french, a sam w sobie wygląda tandetnie - sama nie wiem po co go jeszcze trzymam.
Trwałość : Na moich paznokciach nic nie trzyma się dłużej niż dzień lub dwa także pod tym względem dla mnie to zwykłe przeciętniaki.
Moja opinia : Za tę cenę lakiery są jak najbardziej w porządku. Ładnie się rozprowadzają, nie robią smug, mają szeroką gamę kolorystyczną i w miarę szybko schną :)

Lakiery Lovely 'Color Mania' i Wibo 'Extreme Nails'.

Numery  : 116, 177.
Kolory : Barbie róż i burgund.
Koszt  :  
Lovely - ok.5 zł, 
Wibo - ok. 6 zł
Pojemność :  
Lovely - 9 ml, 
Wibo -8ml
Pędzelek :
Lovely - długi, cienki, precyzyjny.
Wibo - Płaski. Idealny do szerokiej płytki paznokcia.
Konsystencja : W obu lakierach podobna, Wibo jest jednak gęstszy, przez to ciężej się z nim pracuje. Oba lakiery nie pozostawiają smug. 
Krycie
Lovely -  Dwie warstwy konieczne.
Wibo - Jedna warstwa wystarczy (druga pogłębi kolor).
Trwałość : Patrz - recenzja Wibo 'Express growth' :)
Moja opinia : Lakiery mają piękne kolory. Wibo najczęściej gości na moich stopach, Lovely króluje na paznokciach u rąk. Warto spróbować. Oba schną w dość szybkim tempie.

Lakiery Essence z serii 'Colour & Go'
  
Numery  : 34 walk of fame, 37 just rock it.
Kolory : Kawa z mlekiem wymieszana z szarością (ale kombo :D ), ciemny granat.
Koszt : około 6 zł.
Pojemność : po 5 ml.
Pędzelek : Długi, płaski, niezbyt szeroki, nie należy do moich ulubieńców, bardziej przypadł mi do gustu płaski pędzelek z Wibo :)
Konsystencja : Gęsta.
Krycie : W obu lakierach jedna warstwa na upartego by wystarczyła. Szczególnie w przypadku granatu, jednak dwie ładnie pogłębiają kolor.
Trwałość : Patrz wyżej - recenzja Wibo 'Express growth' :)
Moja opinia : Nie są to lakiery po które często sięgam. Mają świetne kolory, jednak troszkę ciężko się rozprowadzają, czasami smużą. Plusem jest ich szybkie schnięcie. 


Lakiery Miss Selene

Numery  : 190, 208
Kolory : opalizujący oranż, ciemny fiolet.
Koszt : w zależności od drogerii około 2 zł
Pojemność : 5 ml (tyle co Essence a zajmują połowę miej miejsca..)
Pędzelek : Klasyczny kształt, precyzyjne.
Konsystencja :  
Oranż - wprost idealna, nie za gęsta, nie za wodnista
Fiolet - zgęstniał dlatego jest mi już go ciężko używać, na początku jednak dobrze się rozprowadzał.
Krycie
Oranż -  fenomenalne, jedna warstwa i żadnych prześwitów. Totalnie mnie zaskoczył przy pierwszej aplikacji! Mój ulubieniec pod tym względem. Nakładam jednak drugą warstwę dla zaakcentowania koloru.
 Fiolet - konieczne dwie warstwy, robi trochę prześwitów.
Trwałość : Patrz wyżej - recenzja Wibo 'Express growth' :)
Moja opinia : Bardzo je lubię. Tanie, małe, ładne kolory. Szybko gęstnieją, ale ze względu na ich koszt nie rozpaczam ;)

Lakiery Hean 'Mega Colour'

Numery  : bz, 10t
Kolory : bezbarwny, czarny
Koszt : około 4 zł
Pojemność : 6 ml
Pędzelek : Bardzo zwyczajny, w miarę precyzyjny :)
Konsystencja : Mimo iż początkowo lakiery są bardzo wodniste, szybko gęstnieją i przy aplikacji pozostawiają smugi.
Krycie : O bezbarwnym raczej nie będę się wypowiadać :D Czarny potrzebuje dwie warstwy.
Trwałość : Patrz wyżej - recenzja Wibo 'Express growth' :)
Moja opinia : Rzadko ich używam ze względu na posiadane przeze mnie kolory. Jednak szału nie ma, tak ja wspominałam szybko gęstnieją i smużą.. Jestem na nie.

Cała reszta..

Od lewej :  
Sensique 'art nails' nr. 300 - lakier do zdobień, pojemność 7ml, szybko gęstnieje, długi pędzelek, nie polecam.

Vollare 'Colorado' - numerek mi się starł :/, pojemność 12 ml, klasyczny pędzelek, dobrze się rozprowadza, nie robi smug, kupiony w sklepie 'Wszystko po 1,50' :D Jeden z moich ulubieńców.

Venita 'Perfect color' nr. P5 - pojemność 10 ml, koszmarna konsystencja farby, ciężko się rozprowadza jednak kocham ten kolor! Muszę sobie kupić inny lakier w tym odcieniu.. Kupiłam go trzy lata temu w jakiejś drogerii, nie widziałam więcej lakierów z tej firmy. Jednak nie polecam.

Delia 'Emalie pękające' nr. 7 - pojemność 10 ml, płaski pędzelek, błyskawicznie schnie, ładnie pęka, polecam.

Classics nr. 149 - pojemność 5 ml, pędzelek klasyczny, i znowu powtórka z rozrywki konsystencja typowej farbki plakatowej -.-' , trzy warstwy trzeba nałożyć żeby nie było widać prześwitów, schnie w nieskończoność, ale kolor mnie uwiódł :D

Pierre Rene 'Salon Use' nr. 32. - pojemność zagadkowa ponieważ wszystko mi się starło, pędzelek krótki, gruby dość dobrze mi się nim pracuje, sam lakier jednak nie trzyma się nawet całego dnia.. nie polecam!
 
 ***
 
Uff.. To by było na tyle :) A jakie są wasze ulubione lakiery, bądź kolory lakierów? :) Jakie odcienie preferujecie na jesień? 



Przypominam o aukcji :)
Zerknij TU.


Pozdrawiam,
Spark


wtorek, 9 sierpnia 2011

Moje zdobycze z ciuchowych przecen :)


Hey :)

Dziś prezentuję Wam moje zakupy z których pierwszy raz w życiu jestem na prawdę zadowolona :) Jak ja kocham przeceny..

Na pierwszy ogień Orsay. Nigdy jakoś nie lubiłam tego typu sklepów - Reserved, Orsay, Vero Moda.. nigdy do mnie nie przemawiały. Zawsze twierdziłam, że znajdują się tam rzeczy zbyt eleganckie i zwyczajnie do mnie nie pasujące. Chyba się jednak zestarzałam bo ostatnio bardzo lubię tam chodzić, eksperymentować ze stylem i (o zgrozo) zwracać uwagę na detale takie jak guziki :D

Koszula, która sobie niewinnie wisiała na wieszaku i nikt nie chciał jej wziąć.. Wiedziałam, że będzie moja gdy tylko ją zobaczyłam, no dobra.. w sumie jej cenę :D

Następnie szorty. Od razu spodobał mi się kolor (pudrowy róż) oraz ich krój. Do białej bokserki jak znalazł! Z rozpędu wzięłam rozmiar 38. Skończyło się na i tak zwężanym (przeze mnie) rozmiarze 36. Śmiech na sali, bo normalnie noszę 38/40 o.O Także zostałam dowartościowana xD Przecenione z 89 na 30 zł..

Pasek wzięłam z myślą o zimowym płaszczu (tak, tak w środku lata :D ), głównie ze względu na jego rozmiar.. Emka to dla mnie troszkę za dużo :) Spójrzcie tylko na jego teksturę..

Tę koszulę dorwałam w Vero Modzie przy ul. 3 Maja w Katowicach (polecam tam zajrzeć). Wyobraziłam ją sobie do jeansowych szortów, botków, torebki z frędzlami (i kowbojskiego kapelusza, którego bym chyba jednak nie założyła :D). Jest dłuższa, więc na upartego można ją założyć do leginsów, jednak osobiście jakoś nie preferuję tej opcji :)

A co Wam udało się upolować na przecenach? Do jakich sklepów najczęściej zaglądacie? :)


Pozdrawiam,
Spark

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Misz masz


Cześć kochane :)

Udałam się dzisiaj do Rossmana w celu zakupienia żelu pod prysznic i odżywki do włosów, ale nie byłabym sobą gdybym nie zapakowała do koszyka jeszcze paru innych produktów :D
-Żel pod prysznic ISANA kokosowy - taniusieńki, nie wysusza mojej wrażliwej skóry i ma ładny zapach kokosa. Czegóż chcieć więcej (za tę cenę..).
-Maseczka Ziaja z żółtą glinką antystresowa - moja ulubiona maseczka z Ziaji, nie zapycha, jak dla mnie "pachnie latem" (moja mama miała kiedyś mleczko do opalania które pachniało dokładnie jak ta maseczka, dlatego na mnie działa antystresowo :D), wyraźnie rozjaśnia skórę, koi. Zdecydowanie zaprzyjaźniła się z moją skórą :)
-Maseczka Dermika czekoladowa - dzisiaj zaaplikowałam ją sobie po raz pierwszy, konsystencja przypominająca bardzo gęstą roztopioną czekoladę, pachnie obłędnie, ale jakiegoś cud nawilżenia nie zauważyłam .Mam nadzieję, że nic mi po niej nie wyskoczy, bo chciałabym jej używać choćby ze względu na zapach :D
-Ekspresowa odżywka Schwarzkopf Glisskur do włosów bardzo zniszczonych - jeszcze nie testowałam, ale ogólnie bardzo lubię pozostałe wersje tych odżywek.
-Musująca kostka do kąpieli waniliowa 'My little pleasure'- Ma ona za zadanie zmiękczyć wodę co jest wyczuwalne. Natomiast musiałabym chyba wrzucić z trzy takie kostki żeby poczuć zapach tej wanilii.. Wcisnęła mi ją pani przy kasie, kosztowała całe 1,09 także specjalnie nie żałuję jej zakupu.
-Woda toaletowa Fabio Verso Ocean fun - zwykła, tania woda toaletowa o słodkim zapachu.. Ni to kwiat, ni to owoc. Nie przepadam za cukierkowymi zapachami, ale ten jakoś przypadł mi do gustu :) Zapłaciłam za nią całe 11,90 także interes życia :D

***
Ostatnio naoglądałam się na Waszych blogach mnóstwa wspaniałych wypieków. Szczególnie królują babeczki - banalnie proste w wykonaniu i smaczne, więc nie ma się co dziwić. Osobiście jestem ich amatorką :) Zazwyczaj piekę dwukolorowe, (przepis możecie zobaczyć TU) lecz dzisiaj postanowiłam wypróbować coś innego, przepis znalazłam na blogu jednej z Was :)
Oto moje dzieło świeżo wyjęte z piekarnika:



Składniki na ok. 25 szt:
  • 2 szkl. mąki
  • 1 szkl. mleka
  • 2/3 szkl. cukru
  • 1/2 szkl. oleju 
  • szczypta soli
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 jajo
  • Pół tabliczki czekolady mlecznej
  • Trochę masła i bułki tartej do przygotowania metalowych foremek
 Mąkę, mleko, cukier, olej, sól, proszek do pieczenia i jajo miksujemy na jednolitą masę. Czekoladę kroimy w kostkę. Foremki do babeczek smarujemy masłem i oprószamy bułką tartą, aby ciasto nie przywarło. Foremki napełniamy troszkę ponad połowę masą i posypujemy kawałkami czekolady. Pieczemy w 180 stopniach około 20 minut (aż będą rumiane :).

Są bardzo smaczne, puszyste i mało słodkie, do kawy w sam raz :) Zabrałam je dzisiaj do mojego chłopaka w ramach małej niespodzianki. Z racji brzydkiej pogody zalegliśmy na kanapie oglądając "Dextera" i bez skrupułów pochłonęliśmy wszystkie ^^

 ***

Wracając do domu miałam okazję oglądać jeden z najpiękniejszych zachodów słońca w swoim życiu! Gra barw na niebie była niesamowita.. Niestety mój telefon ledwo zipał i nie mogłam uwiecznić tego widoku. Bardzo lubię patrzeć w niebo, nie ważne czy w dzień czy w nocy, czuję w tedy taką wolność i ukojenie. Przypomina mi ono Kobietę - piękne, niepojęte, wciąż zmienne.. 



 Na koniec dla wytrwałych piosenka. Pomijając świetny głos wokalistki, utwór urzekł mnie przede wszystkim swoim tekstem, odsyłam więc do -> tłumaczenia :) 
Jeżeli oglądacie Chirurgów, to może go kojarzycie z 7 sezonu :D Śpiewany przez serialową Dr.Toress (Sara Ramirez).
 



Pozdrawiam,
Spark

 

niedziela, 7 sierpnia 2011

Zakupy - kolorówka :)


Hey :)

Ostatnio poczyniłam małe zakupy, którymi chciałabym się z Wami podzielić. W pierwszej kolejności kolorówka :)


        Już dawno przymierzałam się do wypróbowania podkładu z wyższej półki niż mój ulubiony Lirene. Przeszukałam więc Wizaż w celu znalezienia jakiegoś dobrego podkładu na dzień, który będzie się ładnie trzymał dłużej niż 8 godzin, a do tego nie będzie mi robił z twarzy maski.. W gazetce z Rossmana wypatrzyłam Rimmel Lasting Finish w promocji i po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii na jego temat - skusiłam się. I o zgrozo.. dlaczego?! Mam za sobą dopiero pierwsze podejście i nie było zbyt udane.. Podkład jest widoczny na twarzy, ciężki, bardzo kremowy, krycie jest średnie w porównaniu do konsystencji.. Do tego inteligentnie wybrałam odcień trochę za ciemny na dłuższą metę... Aktualnie jestem dość opalona jednak opalenizna zejdzie mi szybciej niż go zużyje.. Zdarza się. Myślę, że na wieczorne wyjścia się sprawdzi, natomiast na dzień.. niekoniecznie. Nakładałam go palcami. Myślę że w zimie i w jaśniejszym odcieniu sprawdziłby się o niebo lepiej.
       Mój następny zakup to kredka z Essence kajal pencil w odcieniu nr. 11 cool breeze. Kolor przepiękny, moim zdaniem na lato idealny. Przyjemnie miękka, jednak bez utrwalenia jej cieniem długo na powiekach nie pociągnie. 
       Kolejna kredka zakupiona pod wpływem pozytywnej opinii jednej z Youtubowiczek to Miss Sporty Eye Pencil w kolorze 002. Także miękka, dobrze rysuje się nią kreski. Jednak trwałością moim zdaniem także nie powala, nawet po utrwaleniu cieniem. Dużo bardziej podoba mi się ta 20cm kredka z Lovely :)
       Eyeliner z Wibo w kolorze niebieskim, kupiłam skuszona ceną.. coś poniżej 5 złotych. Często używam tego linera w kolorze czarnym, jestem z niego zadowolona, ładnie maluje kreski. Natomiast ten niebieski to jakiś żart :D Gdy próbujemy namalować nim kreskę na górnej powiece, to albo poprawiamy ją co najmniej 3 razy żeby kolor był jednolity, albo.. tracimy cierpliwość i wyrzucamy ten bubel do kosza :D Przy malowaniu nim wychodzą straszne prześwity, tusz nakłada się nierównomiernie, rozmazuje się.. Szkoda nerwów.
       Ostatni produkt z kolorówki to jakżeby inaczej.. Krem tonujący Ziaja Nuno w odcieniu 01, który jest dość ciemny szczerze powiedziawszy. Nakładany na wcześniej zaaplikowany krem tworzy u mnie niekończące się smugi, jednak bez kremu ładnie stapia się ze skórą i dobrze ją ujednolica. Taki sobie zwykły krem tonujący za niewielkie pieniążki. Na upały w sam raz.


       Żel do cery wrażliwej z Synergen wielbię już od około roku. To jest moje trzecie opakowanie. Mam cerę mieszaną podatną na zaskórniki (głownie nos). Ten żel świetnie oczyszcza mi pory, delikatnie matuje i fenomenalnie zmywa makijaż. Do tego ma pompkę :) Minus.. ściąga.
      Szampon lawendowy z Ziaji do włosów przetłuszczających się to strzał w dziesiątkę :) Ogólnie muszę myć głowę codziennie, bo przeważnie na drugi dzień włosy są oklapnięte, przetłuszczone i po prostu nieświeże.. Z tym szamponem spokojnie wytrzymują uwaga.. trzy dni (hura!). Są ładnie oczyszczone, lejące. Słyszałam że przy dłuższym stosowaniu przesusza włosy, więc używam do niego różnych odżywek.
      Ekspresowa odżywka do włosów Isana z jedwabiem - koszmar. Przetłuszcza i obciąża moje włosy. Przydała mi się przy myciu pędzli :D
     Odżywka do paznokci Super Fast Dry Top Coat z Lovely. Ładnie nabłyszcza i rzeczywiście szybko wysycha. Ja jednak nie używam jej pod lakiery.. skraca mi ich (i tak już marną na mojej płytce) żywotność. Nie zauważyłam żadnego efektu utwardzenia jak na razie (stosuje około 7 dni..).



Jaka piękna pogoda.. nareszcie :)

 Pozdrawiam,
Spark